IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [1943] Azzano Decimo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 3:28 pm




Jedna z mniejszych miejscowości znajdujących się we Włoszech.
Z racji małej ilości zniszczeń stała się jednym z przystanków armii aliantów w drodze do odbicia z rąk nazistów Europy.
Mieszkańcy zaskakująco ciepło przyjęli armię wyzwoleńczą i chcąc zapewnić żołnierzy o swojej przychylności, zdecydowali się dla nich wydać "bal" choć bardziej pasuje potańcówka wraz z tańcami, muzyką i jedzeniem przechomikowanym przed nazistowską armią. W końcu dobrze sobie zapewnić plecy.





SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 3:49 pm

Ostatnie dni były dla Jamesa trudne, postawione pod jednym wielkim symbolem HYDRY. Wyzwolenie z nazistowskiej niewoli nie sprawiło, że tamte czasy przestały istnieć. Nie było żadnej kreski oddzielających tamten okres od teraźniejszości. Wszystko zlewało się w jedną całość o wyjątkowo poszarpanych brzegach. Barnes po wejściu na potańcówkę, jaką zorganizowali mieszkańcy włoskiego miasteczka, od razu skierował się do baru, żeby pozbyć się swoich problemów. Czuł pewną niechęć do siebie, na samą myśl, że powoli staje się taki sam jak jego ojciec. Już szukał wybawienia w whiskey, może więc cała przyszłość rysować się będzie podobnie i wkrótce skończy dokładnie tak jak on? Zerknął na żołnierzy, opowiadających głośno anegdoty z poligonu i z frontu. No tak. Dla nich niewola to nadal żartowanie z nazistów podczas pracy, stawianie pewnego oporu. Dla niego był to ciąg eksperymentów. Kiedy kończył się jeden, zaczynał następny. Co prawda, odkrył, że nie jest już chory na zapalenie płuc, ale nie podobało mu się to. To mogło oznaczać coś gorszego. Coś dużo gorszego. Eksperymenty mogły mieć skutki uboczne, paskudne w dodatku.
Uniósł do ust szklanicę alkoholu, skupiając się na tym momencie. To pomagało mu zachować spokój. Łapał się jak mógł trwania w jednej chwili - powrót do przeszłości był bolesny, a przyszłość rysowała się czarno przed jego niebieskimi oczami, pozbawionymi dawnego entuzjazmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 4:18 pm

Steve zgodził się na udział w tej imprezie z prostego powodu: żołnierze potrzebowali odpoczynku i czegoś co podniesie ich na duchu. Co podziała lepiej jak przyjęcie urządzone przez wdzięcznych mieszkańców? Gdy taki żołnierz zobaczy ich uśmiechnięte twarze, poczuje się zdecydowanie lepiej z przekonaniem że coś osiągnął i jego poświęcenie nie poszło na marne.
Drugą, bardziej dyskretną sprawą był jego przyjaciel który od czasu pobytu w niewoli zachowywał się... nie tak jak powinien? Nie tak jak Steve obiecał sobie, że będzie. Czuł, że przyjaciel nosi w sobie coś co go przygniata, unieruchamia i sprawia, że traci dech oraz śni koszmary.
Ale jednak dzielnie trzymał to wyłącznie dla siebie, albo po prostu uważał, że nikt nie był w stanie zrozumieć co nim kierowało. Podszedł do niego z łagodnym uśmiechem, który zaraz znikł. Niezbyt delikatnie klepnął go w plecy gdy ten właśnie pił łyk whisky.
- Chyba się zapominasz przyjacielu. Tyle pięknych kobiet, a ty pierwsze co robisz to pijesz! - mogło to brzmieć trochę sztucznie jak na Steve'a, ale roczek w branży rozrywkowej zdołał nauczyć go wygładzania sztucznych fraz chociaż minimalnie. Mimo to, niepokój i wyrzut wydzierał z każdego jego słowa i ruchu.
Nie chciał by przyjaciel pił, nie chciał pamiętać jak chował się przed własnym ojcem, gdy ten wracał nawalony w sztok. Nie chciał by jego przyjaciel miał identyczne życie.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 5:07 pm

Klepnięcie naprawdę nie należało do łagodnych. Niemal Barnes wpadł na kontuar i przy okazji rozlał alkohol. Szybki, zbyt szybki refleks uratował go przed tym i jedynie kilka kropel bursztynowego napoju znalazło się na hebanowym blacie. Spojrzał na Rogersa uważnie, odstawiając na bok szklankę i zaraz rozejrzał się po sali. Niektóre dziewczęta już tańczyły ze swoimi partnerami, inne siedziały przy stolikach, czekając na gentlemanów, którzy je zaproszą do tańca.
- Nie jestem żadną z nich zainteresowany. Poza tym, sam mówiłeś o pewnej kobiecie, więc chyba nie powinieneś szukać dla niej konkurencji. - stwierdził poważnie, próbując jednak nadać tym słowom pewnego luzu i rozbawienia, nawet jeśli to brzmiało jak parodia Jamesa Barnesa, którym był jeszcze kilka miesięcy temu. Odwrócił się znowu tyłem do sali, kiedy tylko napotkał spojrzenie jednej z dam. Nie był w stanie zmusić się do samego myślenia o tym aby jak gdyby nigdy nic pójść na parkiet, złapać taką za rękę...zbyt mocno ścisnąć, połamać jej kości, skrzywdzić ją jeszcze inaczej. Zauważył jakiś czas temu jak bardzo zmieniła go niewola. Był szybszy, silniejszy, lepiej widział z daleka, rzadko pudłował. Oprócz tego jego rany goiły się znacznie szybciej, a choroby po prostu zniknęły. Nie mówił nikomu o swoich odkryciach, przerażały go do tego stopnia, że wolał na ich temat milczeć. Złapał szklankę, obracając ją w palcach niemrawo.
- Gdzie twoja partnerka, Rogers? Nie mówiłeś przypadkiem, że też była w okolicy frontu? - mruknął po chwili. Wiedział, że jeśli przyjdzie, Steve zajmie się nią i chociaż na chwilę da mu spokój. Rogers mu nie przeszkadzał, nadal był jego przyjacielem za którego mógłby poświęcić życie, ale...James teraz potrzebował zapomnieć o swoich własnych wyrzutach sumienia, lękach i obawach. Sam widok Steve'a sprawiał, ze było mu źle. Wiedział jak bardzo zawodzi Rogersa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 5:28 pm

Margaret do idei potańcówki podchodziła dość sceptycznie. O ile faktycznie uważała, że chwila relaksu jak najbardziej się wszystkim należy, bo sama czuła, że niedługo zwariuje, o tyle pomysł serwowania żołnierzom nieograniczonych wręcz racji alkoholu uznała za głupotę. Tego wieczora na moment przestała być poważną agentką w mdłym uniformie, która krzyczy na podwładnych z brytyjskim akcentem i z furią w oczach bije ich po twarzach. Nie - ten krótki czas spędzony wśród cieszących się ludzi miała zamiar przeżyć z uśmiechem na ustach i umysłem wolnym od zmartwień. Ona, w przeciwieństwie do przyjaciela Stevena, póki co nie musiała zaprzątać swojej ślicznej główki problemami większymi niż wojna.
Po raz pierwszy od... naprawdę długiego czasu, jasny żakiet i wojskowe spodnie poszły w odstawkę. Zamiast nich, powabne ciało panny Carter objęła miękkim materiałem czerwona sukienka. Peggy przez dłuższą chwilę zastanawiała się, czy to dobry pomysł. Czy powinna pozwolić sobie na taką metamorfozę. Czy wyjście z roli poważnej agentki jest aby na pewno dobrym pomysłem.
Przesunęła drżącymi dłońmi po obcisłym materiale i wiedziała już, że zasłużyła na te kilka godzin zabawy w przeświadczeniu, że wszystko będzie dobrze. Jedyne, co nie zmieniło się w jej wizerunku, to szminka. Płomiennie czerwona, nadawała wargom kobiety kuszącego wyrazu. Wygodne buty na obcasie dodały jej kilku centymetrów (czółenka w sam raz do tańca, gdyby jakiś szaleniec postanowił ją doń zaprosić).
Wiedziała, że spotka Rogersa. Miała dziwne wrażenie, że nawet on, uchodzący za wzór cnót i grzecznego chłopca, nie odmówi sobie chwili zapomnienia. Zasłużył. Carter naprawdę uważała, że zasłużył. Na nieszczęsną imprezę przyszła sama. Relacje łączące ją z Kapitanem były dość trudne, a fakt, że Margaret rzadko ujawnia uczucia niczego nie ułatwiał.
Przez moment po prostu się rozglądała, zareagowała nawet uśmiechem na plakaty widniejące na ścianach. Przedstawiały walecznego Stevena, choć ona dobrze wiedziała, że w rzeczywistości mężczyzna wygląda... dużo lepiej. Zacisnęła palce lewej dłoni na małej, ciemnej torebeczce, a prawą rękę uniosła ku górze, zgarniając kosmyk ciemnych loków za ucho. Zdecydowanie nie przypominała strasznej agentki. Raczej troszkę zagubioną, młodą pannę, która od dawna nie zaznała dobrej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 6:35 pm

Sam nawet nie bardzo się im przyglądał. Energiczne Włoszki zachwycały żołnierzy, jednak serduszko Steve'a i myśli były zajęte przez jedną, wspaniałą kobietę. Steve nie potrafił określić co dokładnie czuł do Peggy. Czy to był szacunek za jej odwagę i śmiałość, w dążeniu do własnego celu, czy może jednak kryło się za tym coś więcej?
- Nie wiem czy przyjdzie. - przyznał, starając się ukryć zdenerwowanie na stwierdzenie przyjaciela. Bo... co jeśli naprawę nie przyjdzie? Nie będzie jej, wybierze pracę zamiast zabawy i zdecyduje aby zostać na miejscu? Co innego Steve mógłby robić niż obserwować bawiącą się Peggy? Nie licząc pilnowania by James nie upijał się od razu w sztok.
- Ale to nie powód by pić, James. - wyjaśnił spuszczając na niego wzrok i karcąco patrząc na wciąż trzymaną szklanicę z whisky. Gdyby wzrok mógł zabijać, to alkohol właśnie zmieniłby się w gaz i wyfrunął.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 7:03 pm

- Nie. Żaden powód nie jest wystarczająco dobry aby pić. - zgodził się z nim, jednak nie zamierzał przestać. Przynajmniej dopóki nie stwierdzi, że mu wystarczy. Przecież znał swoje granice i wiedział kiedy powiedzieć sobie dość. Tylko...po prostu tak było łatwiej niż stawić czoła swoim problemom. Nie wierzył, że kiedykolwiek to powie, ale chyba rozumiał już postępowanie swojego ojca. Nieważne jak źle to brzmiało i jak głęboko raniło nie tylko jego samego ale też Steve'a i zapewne Beccę jakby ta się dowiedziała o jego skłonnościach do bycia etatowym alkoholikiem. Podniósł wzrok znad szklanki, patrząc zaraz gdzieś w bok i odstawiając szkło na kontuar. Zmrużył na moment oczy, zastanawiając się czy naprawdę to widzi. Zjawisko, które poraziło go doszczętnie. Może za dużo wypił jednak? Obserwował przybyłą kobietę, wstając zaraz z miejsca. Ktoś musiał się przecież zaopiekować tą wspaniałą istotą. Poprawił mundur, by prezentować się lepiej i zerknął na chwilę na Rogersa.
- Zniewalająca. - stwierdził cicho. Nie wiedział w końcu, że patrzy na tę agentkę Carter. Nie spotkał jej wcześniej, a opowieści Steve'a, nieważne jak wspaniałe, daleko się miały do prawdziwej agentki. Dziewczyna w czerwonej sukience była taka...taka idealna i piękna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 14, 2017 9:29 pm

Margaret nie potrzebowała powodów do picia. Nie dlatego, że była skrajnie uzależnioną alkoholiczką - raczej przez to, że nie przepadała za wysokoprocentowymi trunkami. Jeśli miała wybór: poczęstować się piwem lub kawą, zawsze wybrałaby drugą opcję. Jednak gdyby zamienić piwo na whisky… cóż, sprawa nieco się komplikowała. Prawdopodobnie ona i James mieli do tego napoju podobne podejście, nie mówiąc “nie”.
Jednak, w przeciwieństwie do Barnesa, agentka Carter nie miała w planach upicia się do nieprzytomności. Znając życie, pewnie wróci do siebie wypiwszy jedynie jabłkowy soczek. Chciała pamiętać ten wieczór. Z dziwnego powodu miała wrażenie, że będzie… interesujący.
Kiedy weszła do sali, początkowo nie zauważyła ani Kapitana, ani jego towarzysza. Wszystko zapewne przez kręcące się w tańcu pary lub fakt, że większość mężczyzn w żołnierskich strojach wyglądała identycznie. Przesunęła wzrokiem po zakrytych plakatami ścianach, po nieco porysowanej podłodze, zmrużyła piękne oczy, podnosząc głowę w stronę świateł. Atmosfera może i nie była idealna ani na randkę, ani pierwszorzędny bal, ale nie mogli oczekiwać zbyt wiele.
W pewnym momencie niemal poczuła, że ktoś się jej przygląda. Nic dziwnego - lata pracy wyostrzyły jej zmysły. Odwróciła twarz w stronę przypatrującego się jej mężczyzny, a w jej oczach było coś, co nieczęsto można było ujrzeć. Coś na kształt figlarnej zachęty, co w połączeniu z kuszącym uśmiechem mogło zawrócić w głowie. Przykry jednak był fakt, że… zaledwie ułamek sekundy później uwagę kobiety przykuł rozmówca Jamesa. Choć był odwrócony do niej plecami, bez problemu rozpoznała w nim Stevena. Z jakiegoś powodu policzki Peggy pokryły się delikatnym rumieńcem, ale ścisnęła mocniej torebkę i ruszyła w stronę Kapitana. Pewna siebie i nieco drapieżna, a jednocześnie niesamowicie kobieca. Czerwona sukienka pięknie podkreślała atuty Margaret: zaczynając na przyjemnym dla oka (i dłoni) biuście, przez wcięcie w talii i krągłe biodra.
Podeszła do mężczyzn, raz jeszcze nawiązując kontakt wzrokowy z tym, który wypatrzył ją w tłumie. Poraziło ją spojrzenie niebiesko-szarych oczu, szeroka szczęka i zawadiacki uśmiech. Uśmiechnęła się na przywitanie, by po chwili odwrócić twarz ku Rogersowi.
- Kapitanie - rzuciła oficjalnie, delikatnie przekrzywiając głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Pon Maj 15, 2017 9:25 am

Złościło go, mimo, a może właśnie, że jego przyjaciel był już dojrzałym mężczyzną kpi sobie z tej prostej zasady. Steve nie chciał od niego aby ten robił niewiadomo jakie rzeczy, tylko by przestał nałogowo pić alkohol. Sam nie mógł się co prawda upić, chyba że beczką, z resztą nie przepadał za alkoholem. Nieważne jakim.
- Wreszcie budzi się w tobie stary James... - zauważył z ulgą, cicho się śmiejąc - No już, wstań, pogadaj z nią... - znów dotknął jego ramienia, gdy nagle został rażony gromem głosu agentki Carter, choć ta nie miała żadnego wysokiego czy groźnego tonu. Zaskoczony obrócił się w stronę kobiety, a na jego twarzy pojawił się rumieniec, który był aż za bardzo widoczny na bladym obliczu.
- A-agentka Carter. - odkaszlnął wzburzony emocjami, czując jak mocno wali mu serce - T-to zaszczyt znaczy... ten... - zaczął się mieszać i płonić, próbując trafić spojrzeniem w odpowiedni punkt by nie wyjść na grubiańskiego i chamskiego, przy czym najbardziej starał się uniknąć spojrzenia w jej oczy. Był pewien, że wtedy jego słowna ofensywa padnie z kretesem, a on nie zdoła się nijak z tego podnieść. Wpatrywał się więc w jej trochę przybrudzone pantofle, będące chyba najbezpieczniejszym miejscem.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Pon Maj 15, 2017 3:35 pm

Obserwował ją uważnie, serwując jej swój popisowy uśmiech, na widok którego większości kobiet miękły serca i uginały się kolana. Chciał aby ta kobieta zwróciła na niego uwagę, pamiętał, że sam nie może być zbyt napastliwy, bo po pierwsze nie wypada, a po drugie on sam czułby się z tym źle. To była niemal scena jak z filmu o tandetnej miłości, przejaskrawionej przez media. Sala i otoczenie przestały istnieć, widział tylko piękną kobietę, dokładnie taką o jakiej zawsze marzył. Nawet głos Steve'a dobiegał gdzieś zza tego kawałka raju. Można powiedzieć, że pierwszy raz poczuł się w ten sposób. Zwykle był łowcą i zdobywcą. Kobiety chętnie spędzały czas w ciepłych ramionach sierżanta, nie musiał się nawet starać. Teraz go coś trafiło. Ta kobieta nie była tak zwyczajnie piękna, była onieśmielająca do tego stopnia, że zwykle wygadanemu żołnierzowi słowa przestały się kleić. Uśmiechnął się do niej, odwzajemniając jej uśmiech i zaraz nieznacząco opadł z entuzjazmu, kiedy ta zwróciła uwagę na Kapitana. Więc teraz on był niewidzialny? Westchnął jedynie, stając odrobinę sztywniej i nie opierając się już o kontuar.
- Więc to jest słynna Agent Carter?- Zapytał po chwili, uśmiechając się odrobinę bardziej sztucznie. Umiał robić dobrą minę do złej gry, aż za często miał możliwość praktykowania tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Pon Maj 15, 2017 9:19 pm

Margaret nie mogła zareagować na to specyficzne powitanie inaczej, niż... szczerym, nieco zawstydzonym uśmiechem. Jej policzki pokryły się delikatną czerwienią, a dłoń raz jeszcze uniosła się, by poprawić włosy. Czyżby w ten sposób agentka Carter okazywała zdenerwowanie? Pytanie tylko, czy ona w ogóle potrafi denerwować się tak przyziemnymi rzeczami jak spotkanie z super przystojnym i naprawdę gorącym Stevenem Rogersem? Z drugiej strony trudno powiedzieć, dla kogo przeznaczone było nieśmiałe spojrzenie ciemnych oczu i niewinny uśmiech. Możliwe, że to przyjaciel Kapitana wywołał w niej taką reakcję.
- Oczy mam wyżej, panie Rogers - uświadomiła go grzecznie. Poruszyła przy tym lewą stopą, jakby dając do zrozumienia, że doskonale wie, czemu przygląda się Steve. - Dlaczego nie bawisz się z tymi pięknymi paniami, Kapitanie? Nieczęsto będzie ku temu okazja - zauważyła niezwykle odkrywczo Peggy, jednocześnie wskazując ruchem głowy na siedzące przy stołach kobiety. Niektóre z nich wręcz pożerały wzrokiem sławnego Stevena, tylko czekając na okazję do rozmowy.
Niewątpliwie przemiana mężczyzny wpłynęła również na Jamesa. Kiedyś to on był tym lepszym z ich dwójki. Jego pragnęły kobiety, do niego ustawiały się kolejki rozentuzjazmowanych pań. Po bohaterskich wyczynach Kapitana... cóż, zdaje się, że Barnes czuł się trochę niedoceniony.
- Zgadza się - potwierdziła, patrząc na towarzysza Rogersa. Domyślała się, że ma do czynienia z kimś bardzo bliskim sercu żołnierza, ale chłopiec o wyjątkowych oczach nadal był tylko... obcym. W interesie Stevena leżało przedstawienie obojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Wto Maj 16, 2017 12:53 pm

Steve czuł tymczasem jak krew uderza mu do mózgu, a instynkt bierze górę nad logiką. Nigdy nie potrafił rozmawiać z kobietami z mężczyznami również nie, ale dzielnie się trzymał. A teraz zmienił się tylko jego format, poza tym wiąż był tylko mikrusem, którego przeraża danie obiektowi zainteresowania kwiatka. Teraz zdecydowanie kwiatek by nie wystarczył, a kolejne kobiety próbowały na nim sztuki uwodzenia oraz gierek których nie potrafił zrozumieć. Steve, poziomem rozmów kokieterskich utrzymywał poziom ameby.
- Najmocniej przepraszam! - spojrzał więc w inną stronę, wciąż bojąc się kontaktu wzrokowego. Bał się idącej z nim uległości i zgody na wszystko co sobie Peggy wybierze. By jednak nie przesadzić z umiejętnościami agentki Carter, każda bardziej zaawansowana kokietka również byłaby w stanie osiągnąć ten sam cel. Po prostu Peggy miała na to dłuższe działanie. Głos przyjaciela na chwilę wybudził go z tego transu.
- Tak, właśnie. Peggy, znaczy Agentko Carter, poznaj Jamesa, znaczy Sierżanta Barnesa, James, znaczy Sierżancie Barnes poznaj Agentkę Carter. - plątał się, przedstawiając ich sobie i jak zwykle uciekł za przyjaciela. To on zawsze grał pierwsze skrzypce podczas randek z dziewczynami i lepiej operował słowem i zachowaniem. Steve tego nie potrafił, nigdy nie uważał, że byłoby mu to potrzebne, bo nawet jeśli trafiali na podwójną randkę to jego partnerka była bardziej zainteresowana Barnesem niż nim.
- Dziękuję za tę propozycję, ale nigdy nie tańczyłem i nie zamierzam tego zmieniać. - odparł solennie, czując, że powoli odzyskuje równowagę mając przyjaciela bliżej siebie.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Wto Maj 16, 2017 5:10 pm

Niedoceniony to duże niedopowiedzenie. Czuł się zepchnięty na margines, chociaż aktualnie mu to nie przeszkadzało. Mniej uwagi obcych to mniej problemów z ukrywaniem swojego ogólnego stanu, poza tym podejrzewał, że kobiety potrzebowały bardziej opiekuńczości i siły Stevena niż jego własnych koszmarów. Rozumiał to w pewnym stopniu. Innym aspektem było to, że mógł na spokojnie zająć się wylizywaniem własnych ran zamiast umawianiem się na randki. W końcu prawdą było iż nie umiał odmawiać pięknym paniom wypadu na miasto, spotkania czy innych takich.
Skupił się jednak na chwili obecnej, starając się ignorować to dziwne uczucie pewnego zawodu, a może nawet niechęci. Steve miał prawo być szczęśliwy i ułożyć sobie życie z agentką. Nie mógł mu tego odebrać, nie chciał nawet. Dlatego właśnie uśmiechnął się nieznacznie do kobiety.
- Miło poznać kogoś, kto zadbał o Rogersa. - stwierdził, oddając jej szacunek lekkim kiwnięciem głowy, jako że była wyżej w wojskowej hierarchii. Słysząc o tańcu - chociaż obiecał sobie, że nie będzie podrywać kobiety - uśmiechnął się nieznacznie. W końcu taniec to nie od razu randka. Partnera, który tańczy nie trzeba od razu poślubić. To tylko taniec, czynność jak każda inna.
- Czemu pani nie tańczy, panno Carter? Nie lubi pani muzyki? - zapytał spokojnie, patrząc na nią badawczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Wto Maj 16, 2017 7:34 pm

Margaret doskonale zdawała sobie sprawę, że Steven nie potrafi rozmawiać z kobietami. O ile jej pamięć nie myli, to nawet mieli okazję o tym dyskutować. Nie uważała tego za wadę. W zasadzie ta pierdołowatość Kapitana wzbudzała w niej sympatię. Dziwną ochotę zaopiekowania się tym mężczyzną. Tyle że podobne odczucia były dla agentki Carter zupełnie nowe - nie warto się więc spodziewać, że kiedykolwiek przyzna na głos, co myśli o blondynie.
- Nie przepraszaj mnie, Kapitanie - poprosiła, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Przez chwilę przyglądała się jego wyczynom, mając wrażenie że z ich dwojga to ona zachowuje się bardziej męsko. Kątem oka zerknęła więc na towarzysza Stevena... i szybko odwróciła wzrok, napotykając spojrzenie jasnych oczu. Niemal natychmiast się wyprostowała, dumnie wypinając pierś w przód, i wysłuchała plątaniny Rogersa. Już miała zamiar powiedzieć coś mądrego, kiedy spostrzegła, że Steven... najzwyczajniej w świecie zwiał. Przed agentką zamiast blondyna pojawił się sierżant Barnes, jak zrozumiała z tego krótkiego przedstawienia, a wraz z nim przyszedł ten wzrok. Dziwny dreszcz przebiegł po plecach dziewczyny w czerwonej sukience.
- Lubię, w zasadzie - odpowiedziała zgodnie z prawdą, powoli przesuwając spojrzenie ze Stevena na ciemnowłosego żołnierza. - Mogłabym nawet, kiedy to wszystko się skończy, wybrać się na tańce - dodała, utrzymując kontakt wzrokowy z Barnesem o ułamek sekundy za długo. Przywołała na twarz delikatny uśmiech i znowu zwróciła błyszczące oczęta ku Kapitanowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Sro Maj 17, 2017 2:47 pm

Biedny Bucky, któremu tru luff Kapitana nie zawraca głowy, woląc zadręczać jego Bogu ducha winną psychikę i wymagać od niego jakiś dokładniejszych reakcji!
Steve wolałby w tym momencie walczyć z całym batalionem HYDRY niż próbować prowadzić miłą konwersacją z jakąkolwiek, nieważne jak pięknie ubraną kobietą. Jego pewność siebie w rozmowach z osobami płci przeciwnej jeszcze mocniej osłabła niż gdy nie miał serum.
Przysłuchiwał się ich rozmowie zdań w bezpiecznej odległości, ukryty jak zwykle za plecami przyjaciela. Teraz czuł się zdecydowanie bezpieczniej no i przyjaciel też mógł wydać osobisty osąd na temat panny Carter. To było dla niego naprawdę ważne, by James zdołał ją polubić. W końcu... jeśli uda im się związać, czego Steve skrycie bardzo pragnął, to pewnie często będą się ze sobą widywać i nie chciał wybierać między jednym a drugim.
Gdy znów poczuł na sobie wzrok Peggy, już miał w miarę unormowany oddech i mógł się mierzyć z jego potęgą.
- Bucky jest fenomenalnym tancerzem. - dodał zachęcająco. Jeśli dobrze pójdzie może uda mu się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i odciągnąć Bucka od picia, a zarazem przekonać ich żeby się polubili.
- Może warto wykorzystać okazję... znaczy... chciałem powiedzieć... - znów zaczął się plątać w zeznaniach, próbując jakoś dojść do mentalnego porozumienia ze sobą. Ale kompletnie mu nie szło i rozpaczliwie miotał się jedną to drugą myślą.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Sro Maj 17, 2017 4:27 pm

Przez chwilę przyglądał się im uważnie, czując się odrobinę nieswojo. Tak się czuł Steve na podwójnych randkach, kiedy Bucky kradł nieświadomie całą atencję dziewcząt, które z nimi szły? Musiał przyznać, ze to paskudne uczucie.
Kiedy Steve się za nim schował, uniósł lekko brew. No cóż, najwyraźniej będzie musiał mu później wyjaśnić, że to już nie działa i jest doskonale widoczny zza niego. Już nie mógł się chować za Jamesem, co uderzyło go teraz z pełną mocą. Był mu już niepotrzebny. Steve w tym nowym wydaniu był w stanie sam sobie radzić z możliwymi zagrożeniami. Skoro zabijał nazistów, jakim wyzwaniem były uliczne potyczki? Kto w ogóle podniósłby rękę na wspaniałego, szanowanego, niesamowitego Kapitana Amerykę? Nie potrzebował go też aby ten był jego łącznikiem między kobietami - one same do niego lgnęły jak ćmy do światła.
- Tak jak mówi Cap. Należy łapać każdą okazję, bo kolejnej może nie być. Więc...na co czekamy? - uśmiechnął się do kobiety, starając się ignorować fakt, że ta woli zerkać na Steve'a stojącego za nim. Cóż, z nich dwóch James miał większe doświadczenie z kobietami i umiał bardziej składnie wyrazić myśli, głownie dlatego, że nie wpadał w panikę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Pią Maj 19, 2017 11:53 pm

Margaret przyszła na tańce dla Stevena. Może i nie wyobrażała sobie romantycznego wieczoru, spędzonego w ramionach Kapitana, nie oczekiwała też kwiatów i miłych komplementów. Zbyt dobrze znała Rogersa. To nie ten typ mężczyzny, który z łobuzerskim uśmiechem porywa kobietę na parkiet. Był subtelny. Przyjazny. Był jak bezpieczny dom, do którego pragnęło się wrócić. I mimo tego ją odtrącał.
Peggy poczuła się jak zabawka, przerzucana z rąk do rąk. Steve zachowywał się ułomnie, jak to Steve, a atrakcyjny przyjaciel Kapitana nie widział w tym problemu. Agentka Carter miała wrażenie, że Rogers czuje się w jej towarzystwie niekomfortowo, dlatego postanowił schować się za brunetem. I wiecie co? Zabolało.
Margaret po raz pierwszy w życiu naprawdę miała wrażenie, że jest... niechciana. Dziwne. Zazwyczaj mężczyźni się za nią uganiali. Większość z nich odsyłała z kwitkiem, szczególnie po pierwszym zawodzie miłosnym. Kapitan był inny. Peggy wiedziała to na długo przed Projektem.
Z nieco wymuszonym uśmiechem wysłuchała wszystkiego, co mieli jej do powiedzenia, po czym lekko pokręciła głową.
Spojrzała w jasna oczy bruneta. Przypominały jej pokryte śniegiem szczyty gór o zmroku, zamarzniętą rzekę lub poranną mgłę. Po raz kolejny poczuła dość przyjemny dreszcz i zupełnie niespodziewanie... przygryzła wargę. Dziewczyna w czerwonej sukience wyglądała teraz cholernie pociągająco.
- Dziękuję za propozycję, sierżancie - odpowiedziała grzecznie. Choć jej słowa były ostateczną odmową, a ochota na zabawę zniknęła, przeniosła intensywnie niebieskie spojrzenie na Rogersa.
- Mam wrażenie, że gdzieś się spieszysz, Kapitanie - powiedziała głosem, który brzmiał dużo słodziej niż zazwyczaj. Peggy raz jeszcze przyjrzała się Barnesowi. Wyglądał naprawdę... dobrze, nawet pomimo zwyczajnego, niewyróżniającego się stroju.
- Chętnie jednak wybiorę się z panem na spacer - poinformowała z zachęcającym uśmiechem. W zasadzie nie miała na ten wieczór lepszych planów. A rozmowa... cóż, rozmowa dobrze jej zrobi. Szczególnie po doświadczeniu nieco infantylnego zachowania Stevena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Sob Maj 20, 2017 9:16 am

Steve od dopiero dwóch lat mógł się cieszyć poważaniem i kobiecą uwagą. Teraz, gdy tej było aż za dużo, musiał na szybko wyuczyć się jak powinien postępować z kobietami. Niestety, nikt z wojskowych nie wpadł na pomysł aby nauczyć go odpowiednich zachowań. A proszenie o pomoc w sprawach sercowych było poniżej Kapitanowej dumy dlatego na ślepo próbował znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. Gdyby wiedział, że swoim zachowaniem rani Peggy, na pewno mocno by go to uderzyło. A on wciąż nie wiedział, jak powinien okazywać swoje zainteresowanie. Nie chciał jej się narzucać, bo czuł, że wtedy straciłby wiele w oczach Peggy, a z drugiej strony... nie wiedział kiedy przekraczał granicę i wchodził na etap odtrącania.
-Ugh... ja nie, ja... nigdzie... cóż... - dlaczego to James zawsze wiedział co powiedzieć? Czemu on tego nie potrafił?! Czemu Peggy tak mocno go onieśmielała?! Było to wiele pytań, na które nie miał mu kto odpowiedzieć, a pytać było mu potwornie głupio. Chyba jednak jego mizerne próby zwrócenia uwagi Peggy na kogoś innego wreszcie się udały. Czuł się lżej, ze świadomością, że to Barnes jest w centrum zainteresowania. Tak jak powinno być. Może wynikało to z chęci potrzeby poświęceń ze strony Kapitana, który specjalnie szukał sposobu na samobiczowanie, żeby tylko przyjacielowi było lepiej? Był teraz dużo mocniej przywiązany do Barnesa po otrzymaniu serum. To nie było łatwe.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Sob Maj 20, 2017 3:02 pm

Widok Steve'a w takiej sytuacji mocno w niego uderzył. Zakodował sobie, żeby później nauczyć go sztuki obchodzenia się z paniami. Naprawdę nie trzeba dużo. Wystarczy uśmiech, luźna rozmowa, trochę własnego wkładu w to, aby owa kobieta poczuła się jak królowa. Wystarczą przecież zwykłe kwiaty, aby taka czuła się szczęśliwa. Podejrzewał jednak, że z Margaret Carter jest inaczej. Ona potrzebowała wyjątkowego traktowania, które wymagało więcej zaangażowania ze strony Rogersa. Trafiła mu się róża wśród stokrotek, a on nie umiał z nią normalnie pogadać. To bolało, w końcu życzył mu jak najlepiej.
- Steve się nie spieszy nigdzie, nic nie jest pilniejsze w końcu od rozmowy z panią, panno Carter. - uśmiechnął się do niej łagodnie, zaraz kładąc rękę na ramieniu przyjaciela i zerkając na niego niepewnie kiedy był pewien, że Agentka nie patrzy. W końcu był jego skrzydłowym i musiał zadbać o to, żeby Steve nie zrobił z siebie pajaca przez kobietą. W każdym razie nie do końca.
- Jak sobie pani życzy. Towarzyszenie pani na spacerze będzie przyjemnością.- uśmiechnął się ponownie, zaraz rzucając spojrzenie Rogersowi. Nie wiedział czy mu to będzie pasować, w końcu to jego kobieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Sob Maj 20, 2017 10:33 pm

Margaret nie narzekała na brak adoratorów. Często wręcz starała się unikać mężczyzn, którzy wyglądali na zbyt natarczywych. Steve Rogers, którego poznała przed Projektem taki nie był. Chłopiec z Brooklynu miał urok, któremu Peggy łatwo się poddała. Nic dziwnego, że wskoczyła dla niego w czerwoną kieckę, zazwyczaj unikając tak wyzywających outfitów. Agentka Carter miała zadatki na feministkę o dosyć surowych poglądach, bez zwyczaju strojenia się dla mężczyzn. Powinien to docenić, zamiast zachowywać się jak dziecko gwałcone ołówkiem.
Uwaga, którą okazywała Jamesowi, miała początkowo jedynie wzbudzić w Kapitanie coś na wzór samczego instynktu. Może gdyby zainteresowała się innym mężczyzną, poczułby się trochę zagrożony i spełnił małe marzenie Peggy, wyciągając ją na parkiet? Później jednak kobieta złapała się na tym, że nie spogląda na sierżanta ze względu na Stevena - robiła to w zasadzie nieświadomie, czując dziwną przyjemność z patrzenia w te szare oczęta.
- Proszę nie przesadzać. Mimo wszystko to Kapitan Ameryka - zawsze ma coś do roboty - rzuciła w stronę Barnesa, raz jeszcze przygryzając wargę. O ile jego słowa sprawiły jej niemałą przyjemność i musiała przyznać, że mężczyzna potrafi rozmawiać z kobietami, o tyle wyczuła w nich pewną przesadę. A tego Margaret nie lubi.
- Jeśli nie jesteś zajęty, Kapitanie, może wybierzesz się z nami? Jestem pewna, że możemy ten wieczór spędzić w przyjemniejszy sposób niż stanie przy barze - zauważyła, zerkając na alkohole stojące na blacie. Sama chętnie sięgnęłaby po whiskey, pragnąc rozluźnić atmosferę, ale pijana kobieta w towarzystwie dwóch przystojnych facetów jest skora do robienia głupich rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 21, 2017 6:01 pm

Rychło w czas. Nikt nie przewidział, że mężczyzna kiedykolwiek stanie się w tej relacji kimś innym niż "siódme koło u wozu". Nic dziwnego, że reagował tak a nie inaczej, bo się na tym nie znał. Obserwacje i czytanie (o ile Steve potrafił wtedy czytać, bo nie stać go było na normalną naukę), mimo wszystko było czymś innym niż prawdziwa konfrontacja z żywą i naprawdę pociągającą kobietą. Miał trudności, w rozmowie z nią nawet gdy wyglądała normalnie. Czerwona suknia rzucała mu w twarz wyzwanie, którego nie potrafił się podjąć. Potrafił przekazać lub wydać nagłe rozkazy. Jednak flirt, choćby delikatny był dla niego poważnym wyzwaniem. A Peggy dodatkowo była kobietą silną, niezależną, wymagającą szacunku i dokładności. Używanie tych samych metod, których używał James na swoich partnerkach w stosunku do niej wydawało mu się skrajnie uwłaczające agentce. Ona potrzebowała innego traktowania, nawet jeśli podczas starć traktował ją tak samo jak każdego innego wojskowego, to w wypadku uczuć to nie mogło się sprawdzać. Do Jamesa nigdy nie czuł takiego pociągu akurat, Steve, wszyscy wiedzą,
że jesteś bardziej gejem niż hetero a to był twój pierwszy crush
i uczuć jak do Peggy. Peggy przecież nie klepnie w ramię, nie powie jej, żeby przestała pić lub uderzy łokciem by przestała nieznośnie żartować. Tu potrzeba czegoś innego, czegoś czego Steve nie potrafił zrozumieć i odnaleźć.
- Gdybym był zajęty nie przyszedłbym tutaj. - choć może faktycznie, lepiej byłoby gdyby nie zobaczył damy w czerwonej sukience. Może wtedy nie zbłaźniłby się tak, próbując jednocześnie niańczyć przyjaciela i okazywać zainteresowanie agentce. Może powinien powiedzieć jej jakiś komplement? Ale te o urodzie wydawały mu się zbyt proste. Chyba problemem Steve'a był fakt, że nie umiał w podstawy, a chciał popisać się wyżynami.
- Nie chciałbym być wam niepotrzebnym balastem. Będziecie się czuć niekomfortowo... - powiedział to bezmyślnie machinalnie, z przyzwyczajenia, gdy przyjaciel przekazywał mu sygnały, że powinien się udać w inną stronę.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Nie Maj 21, 2017 6:40 pm

Czuł się źle wchodząc między nich w relację, którą budował powoli Steve. W końcu wiele razy mówił przyjacielowi, że będzie szczęśliwy, kiedy ten w końcu znajdzie wspaniałą kobietę. Nie powinien więc teraz ingerować w jego związek, było to po prostu chamskie i nie pasowało do wizerunku gentlemana, którym przecież był, nawet jeśli nie trzymał się sztywno tych ram narzuconych przez czasy w jakich przyszło im żyć. Jedno zerknięcie na Steve'a spowodowało, że niemal poczuł paskudne wyrzuty sumienia. Rogers się starał oczarować kobietę, a on po prostu tu stał, zagadując ją jak gdyby nigdy nic, jakby nie miał do czynienia z kobietą życia jego przyjaciela, tylko z wyjątkowo pociągającą damą. Nie mógł z nią nigdzie pójść. Ona była miłością Steve'a, a Rogers potrzebował szansy aby z nią porozmawiać w cztery oczy.

- Sądzę, że powinien pan się wybrać na spacer, Kapitanie. Szansa na spędzenie czasu we względnym spokoju może się ponownie nie trafić. - Stwierdził poważnie, zamierzając po cichu się ewakuować i jakoś wykręcić ze spaceru. Jego Steve miał w końcu dziewczynę. Czuł niemal ojcowską dumę, kiedy na niego patrzył. Najważniejsze teraz to nie zepsuć tego co mogło wytworzyć się między Carter a Rogersem. Nie chciał być winny rozpadu ich relacji czy zdrady przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Margaret Carter


Liczba postów : 42
Join date : 09/05/2017

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Sro Maj 24, 2017 7:27 pm

Margaret nie chciała, by Steve poczuł się jak niepotrzebny balast. Przecież przerwała przyjaciołom rozmowę, a na pewno mieli sobie wiele do powiedzenia po tym wszystkim, co spotkało Barnesa. Poza tym przyszła tutaj dla blondyna, który albo nie mógł uwierzyć we własne szczęście, albo zwyczajnie nie chciał wyciągnąć po nie rąk. Chociaż było tak blisko!
Peggy nie znała dokładnego powodu, dla którego odmówiła Buckiemu tańca - pewne jest jednak, że zrobiła to bez głębszego zastanowienia - bo poczuła, że tak powinna. Fakt faktem, Rogers zaskoczył ją stwierdzeniem, że tańczyć nie potrafi, a jeszcze bardziej, gdy próbował wepchnąć w ramiona bruneta. Agentka Carter, chociaż dzielna i zdecydowana, nadal pozostawała kobietą - i była niemal pewna, że Kapitan robił to z przyzwyczajenia. Przecież nawet ona potrafiła docenić urodę stojącego przed nią sierżanta. Z pewnością kobiety lgnęły do niego chmarami.
- Kapitanie - zaczęła protestować, ale zamilkła, słysząc, że Bucky bierze sprawę we własne ręce. Tym razem uniosła brew, powoli gubiąc się w sytuacji. Ostatecznie nie miała pojęcia, który z nich zabierze ją na spacer i powoli zaczynała myśleć, że wcale nie ma na niego ochoty. Mimo wszystko uśmiechnęła się grzecznie do żołnierza, w zasadzie całkowicie zgadzając się z jego słowami. Jeśli tylko Steve podejmie wyzwanie i zabierze ją w jakieś miłe miejsce... może wreszcie będą mogli porozmawiać trochę inaczej niż na co dzień.
- To bardzo miłe z pana strony, sierżancie - zauważyła, patrząc na Jamesa wyjątkowo przychylnie. Trzeba przyznać, że cieszyła ją wizja spaceru z Rogersem. Gdzieś tam w głębi jej wojskowego, twardego serduszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 215
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Czw Maj 25, 2017 2:01 pm

Nagle został zaatakowany frontalnie z dwóch stron. Z jednej strony pociągająca dama w czerwonej sukience, która chyba nie potrafiła zrozumieć jak wielkim niepokojem i fascynacją napełniała Steve'a oraz zdradziecko przyjaciel nagle zaczął wypychać go na pierwszy plan, pozbawiając standardowej osłony. Normalnie jak matka wypychająca młode z gniazda, by to nauczyło się latać. Tylko małe skrzydełka nie są w stanie jeszcze podnieść wątłego ciałka i ziemia zbliża się nieubłaganie.
- Ja... cóż... - odkaszlnął zbierając się na odwagę. Musiał udowodnić agentce swoją wartość w każdym względzie. Był przecież odważny, kobietom właśnie to (podobno) w nim imponowało (starając się odrzucać bolesną prawdę, że to tylko wygląd sprawiał, że nagle te interesują się nim i widzą jego pozytywne cechy).
- J-jeśli pani Carter ma jeszcze ochotę to ja... - przełknął ślinę, odkaszlnął czując jak bardzo robi mu się gorąco - Z przyjemnością będę pani towarzyszyć. Oczywiście jeśli pani chce. - taaak, Kapitan wreszcie przeciął pępowinę i próbuje stawiać pierwsze samodzielne kroki. Pytaniem pozostaje jak szybko wróci pod skrzydła Barnesa przez swój brak umiejętności.


SONG~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 94
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   Czw Maj 25, 2017 6:16 pm

James nie chciał aby Steve ciągle się za nim chował. Zasługiwał na szczęśliwe życie, kochającą kobietę i gromadkę dzieciaków biegających kiedyś po domu. Nie mógł tego osiągnąć, kiedy chował się za nim, uciekając przed kobietami. Agent Carter wydawała się  idealną kandydatką na żonę dla Kapitana. Słyszał o niej, była silna i odważna. Poza tym, Steve ewidentnie się w niej kochał, tylko sam najwidoczniej się obawiał chwycić swoje szczęście. James mógł mu towarzyszyć na misjach, stać przy jego boku podczas walki z HYDRĄ czy nazistami, ale nie był w stanie być jego sekundantem podczas poznawania nowej miłości. Próbował się jakoś wykręcić z tego spaceru, chciał aby pobyli sami, może lepiej się poznali. Aby Steve się przełamał. Spojrzał na niego uważnie.
- Nie będę wam przeszkadzać. Powinniście iść, póki większość siedzi w środku zamiast łazić po dworze. - uśmiechnął się, kładąc rękę na ramię Rogersa, zanim złapał dłoń agentki i ucałował jej wierzch delikatnie.
- Cieszę się, że mogłem panią poznać. - stwierdził poważnie i zaraz odrobinę się wycofał w stronę kontuaru, aby się usunąć z ich strefy osobistej. Niech porozmawiają, jak to w zwyczaju mają zakochani ludzie. On nie miał prawa im… przeszkadzać. Mógł przecież zająć się sobą, poznać może jakąś kobietę, która uleczy go z dziewczyny w czerwonej sukience . Musiał się wyleczyć z zauroczenia, którego nie miał prawa czuć, w końcu to kobieta jego przyjaciela, a on nie mógł ryzykować przyjaźnią dla miłości, poza tym... Ona też wolała Stevena i nie mógł się z tym nie zgadzać. Steve był bohaterem, legendą za życia. Był teraz tym lepszym z nich dwóch, to jego chciały kobiety tak idealne jak Carter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [1943] Azzano Decimo   

Powrót do góry Go down
 
[1943] Azzano Decimo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Porzucone retrospekcje-
Skocz do: