IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [1990] Nowy Jork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 98
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Wto Maj 16, 2017 10:35 am

Opadł na kolana, próbując sobie przypomnieć jakiekolwiek nazwiska i adresy związane z odpowiedzialnymi za śmierć rodziny mężczyzny. Znał - a właściwie kojarzył - tylko niektóre pseudonimy, jakimi posługiwano się w bazach. Wiedział komu podlega, znał wygląd swoich przełożonych i ich głosy. Nic więcej. Tak było dla nich bezpieczniej, ich własność nie musiała znać przecież ich danych, a jedynie wypełniać zadania.

- Na tej misji zależało… Madame Hydrze. - Mgliście przypomniał sobie początek zlecenia, kobietę wysyłającą go do Madripooru, a stamtąd w ślad za ukrywającym się Loganem. Nie wiedział gdzie teraz jest kobieta. Kojarzyło mu się, że tam została, ale nie miał pewności. Minęło jednak trochę czasu, mogła gdzieś wybyć. Gdziekolwiek.

- Nie znam nazwisk ani adresów, nie uznali tych informacji za niezbędne dla mnie. - przyznał po chwili, zmagając się z falą mdłości i nieustannego bólu głowy. Nie wolno było mu zdradzić HYDRY, ale właściwie jak miał to zrobić, skoro i tak nie posiadał informacji? Westchnął ciężko, przykładając dłoń do krwawiącej rany na ramieniu.

- Wiem tylko gdzie są niektóre bazy, ale nie zaręczam, że znajdziesz tam Madame Hydrę. Nie obiecuję, że znajdziesz kogokolwiek z dowództwa. Trzymają się raczej daleko od baz, na wypadek gdyby ktoś zdradził. - Podniósł się powoli, trochę zataczając przy tym przez upływ krwi. Powoli puszczała też adrenalina.


When the sun sets we're both the same
Half in the shadows, Half burned in flames

If I could take your hand
If you could understand
That I can barely breath, the air is thin
I fear the fall and where we'll land.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Wto Maj 16, 2017 12:48 pm

Logan sięgnął do jednej z kieszeni ukrytych w jego żółto-czarnym kostiumie i wydobył z niej nieco wymięte, tanie cygaro oraz zapalniczkę benzynową. Otworzył ją jednym ruchem kciuka sprawiając, że na małej dyszy zapalarki zatańczył płomień. Mutant bezceremonialnie wsadził tytoniowy zwitek w usta podpalając. Pociągnął kilkakrotnie i wypuścił obłok szarego, wyjątkowo paskudnie śmierdzącego dymu. Lubił to, a co najważniejsze nie musiał bać się konsekwencji tego nałogu.
- Widzisz... Trzeba było od tego zacząć... Mogło nam to zaoszczędzić masy problemów... - Stwierdził z obojętnością pozornie tracąc zainteresowanie drugim mężczyzną. Nawet nie spoglądał w jego kierunku. Jedynie podziwiał widok - panoramę miasta rozciągającą się przed nimi.
- Madame Hydra..? Co za durny pseudonim... - Mruknął Rosomak do siebie. Wiedział, że ją znajdzie. Był w stanie znaleźć każdego jeśli motywacja była wystarczająco duża i nie było takiego miejsca na ziemi, w którym mogłaby się przed nim schować. Wydłubie ją z każdej, choćby najbardziej zatęchłej nory na samym końcu świata i wyrwie jelita przez gardło.
- Podasz mi miejsca, w których znajdują się te twoje... Bazy... - Bardziej stwierdził niż zapytał strzepując uderzeniem palca gruby kawałek popiołu ze swojego cygara. Szare drobinki niemal od razu zostały porwane przez wiatr.
- Dziś już sobie nie postrzelasz Żołnierzyku... Jak to tam mawiacie? Misja zakończona niepowodzeniem? - Zagadnął z przekąsem. Zupełnie niechcący upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 98
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Wto Maj 16, 2017 5:26 pm

Obserwował go, kiedy mężczyzna wyciągnął cygaro i zapalniczkę. Wydawało mu się to dziwne, że on chce akurat teraz palić, ale w sumie...pora jak pora. Nic jemu do tego co robi Wolverine, w końcu był cholernym mutantem, a Winter Soldier i tak pewno nie spotka go już nigdy w życiu. Chociaż...los bywał przewrotny.
Oparł się o ścianę, doskonale wyczuwając jej fakturę. Szorstka, zimna. Nie była jednak ważna sama faktura ściany, a to, że zapewne powstała gdy na nowo Ameryka zaczynała się podnosić po Wielkim Krachu. Materiały nie były najlepszej jakości, w razie czego nie mogli więc tu za bardzo szaleć. Podejrzewał, że rzucenie któregokolwiek z nich w ścianę, skończyłoby się jej zniszczeniem.
- Nie mogę podać większości z nich. Jedynie część i to te, które są w Ameryce. - powiedział spokojnie. Inne były zakodowane, wpisane w jego umysł ale niedostępne. Wiedział jak tam dojść, jak wygląda ich otocznie. Nie był jednak fizycznie w stanie określić miejsca. Coś jak tabu, które blokuje gardło i paraliżuje struny głosowe, kiedy tylko chce coś zdradzić. Zerknął w stronę budynku, który obserwował wcześniej i mruknął coś cicho, widząc zgaszone światła w pokoju. Nie dorwał polityka, jego przełożeni nie będą zadowoleni. W końcu to...pierwsze niepowodzenie tego stopnia.
- Ja nie kończę misji niepowodzeniem. - mruknął cicho, zaraz analizując sytuację, aby opracować nowy plan. Mógł dorwać ofiarę w drodze na lotnisko.


When the sun sets we're both the same
Half in the shadows, Half burned in flames

If I could take your hand
If you could understand
That I can barely breath, the air is thin
I fear the fall and where we'll land.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Sro Maj 17, 2017 7:30 pm

Logan raz jeszcze zaciągnął się, przetrzymał dym w płucach i wypuścił w postaci obszernej, siwej smugi. Zerknął kątem oka na Barnes'a unosząc lekko brew, a jego oblicze pozostawało niezmienione.
- Nie zrozumiałeś. - Odparł po dość długim milczeniu ponownie strzepując nadmiar popiołu. Jego postawa zdradzała obojętność, a przynajmniej takie wrażenie mógłby odnieść postronny obserwator W tym przypadku gołębie.
- Już się dzisiaj nastrzelałeś. Wystarczy. - Dodał podchodząc bliżej do Zimowego Żołnierza. Przez chwilę walczył z odruchem by trącić go czubkiem buta pod żebra. Wytrzymał.
- Nie chcesz przez to przechodzić jeszcze raz prawda Cynowy Żołnierzyku? - Zagadnął krzywiąc się wyjątkowo nieładnie.
- Zaczniesz fikać, ja zacznę się stawiać, a droga na dół jest nadal daleka... Ja nie bardzo mam czas się tutaj z tobą miąchać więc bądź tak miły, nie psuj mi dnia jeszcze bardziej... - Wyjaśnił zaskakująco obszernie, a potem splunął gęstą flegmą gdzieś w przepaść rozpościerającą się pomiędzy szczeblami poręczy balkonu. Czy naprawdę ten facet miał aż tak wyprany mózg? Zaczął sypać, miał opory ale nadal chciał dokończyć zadanie. Logan był skłonny mu odpuścić, ale poprzysiągł sobie, że jeśli jeszcze raz wspomni coś o "dokańczaniu misji" to go rąbnie. Z główki. Prosto w czoło. Może to go odrobinę otrzeźwi, a jeśli nie to i tak sprawi Wolverinowi niewypowiedzianą przyjemność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 98
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Sro Maj 17, 2017 8:08 pm

Dotknął rany na ramieniu i zaraz ponownie spojrzał w puste, ciemne okna. Zacisnął mocno zęby, słuchając mutanta. Nie chodziło o jego misję, o cel sam w sobie. Nie. Chodziło o niego samego, o to co mogli mu zrobić jeśli nie wykona zadania, a cel był strategiczny i przez to tak ważny dla jego przełożonych. Nie chciał myśleć jednak o bólu w tym momencie. Podejrzewał, że jeśli ruszy za ofiarą, Wolverine pójdzie za nim i wtedy to może się skończyć inaczej, gorzej dla Żołnierza. W końcu, Logan się regenerował, a on sam krwawił ciągle z odniesionych ran.
- Skończyłem. - potwierdził, wzdychając ciężko. Gdyby ktoś był w stanie teraz rozpoznać emocje jakie mu towarzyszyły, pod tym obojętnym, nieco chłodnym spojrzeniem, mógłby odkryć strach. Nie mógł uciekać z organizacji, nie mógł odejść. Nie miał prawa. Departament X i HYDRA mieli na niego zbyt wiele haków, łącznie z aktami, programowaniem i słowami, którymi mogli go zmusić do powrotu. Podniósł wzrok na mężczyznę, lekko mrużąc oczy. Musiał wiedzieć pewną rzecz. Musiał.
- Jak ci się udało? Byłeś ich bronią… jakim cudem nie kontrolują cię? - zapytał cicho, jakby w obawie, że gdzieś w pobliżu mogą się czaić obserwatorzy, gotowi zareagować w najmniej spodziewanym momencie.


When the sun sets we're both the same
Half in the shadows, Half burned in flames

If I could take your hand
If you could understand
That I can barely breath, the air is thin
I fear the fall and where we'll land.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Sro Maj 17, 2017 8:50 pm

Logan był zaskoczony. Nie sądził, że pójdzie mu tak łatwo. A może jedynie blefował? Może chciał uśpić jego czujność i zaatakować kiedy będzie rozproszony? Nie, raczej nie... Jego postawa zdradzała rezygnację i pogodzenie się z porażką, którą w tym wypadku była niemożność dokończenia zadania. Wiedział, że nawet gdyby chciał podążyć tropem swojego celu, Wolverine spróbowałby go powstrzymać i w najlepszym możliwym wariancie jedynie spowolnił, co już by wystarczyło.
- Zaczynasz mówić z sensem Cynowy Żołnierzyku... - Mruknął przekrzywiając głowę lekko na bok. Właściwie... Przez te wszystkie lata zastanawiał się jak będzie wyglądało ich spotkanie i jak będzie wyglądał sam Zimowy Żołnierz. Teraz, kiedy stał obok niego... Sam nie wiedział co myśleć. Spodziewał się kogoś, kogo z radością wypatroszy - w zasadzie jeszcze kilka chwil temu tak go postrzegał. Teraz... Widział wrak... Zagubiony, przestraszony... To nie był duch, który pojawiał się znikąd, zadawał śmierć i znikał jak sen. Z zamyślenia wyrwał go głos Barnes'a, który zadał niespodziewanie dziwaczne pytanie. Mutant zmrużył oczy wbijając je w mężczyznę. Milczał. Milczał długo pogrążony w swoich własnych myślach, których nie sposób było odgadnąć.
- Nie pamiętam. - Odparł wreszcie zgodnie z prawdą. Sam nie wiedział, które z jego wspomnień były prawdziwe, które zaimplementowane... Wiele rzeczy sam wyparł, inne zatarły eksperymenty.
- Może to dzięki mojej regeneracji... Mój umysł też się leczy... Może to coś innego. Sęk w tym, że nigdy nie byłem ich bronią... - Powiedział zdecydowany, zimnym tonem. Znowu umilkł zerkając na Winter Soldier'a. Wyglądał... Właśnie żałośnie. Rosomak bezceremonialnie wysunął pazury i uderzył. Raz, silnie, zdecydowanie tnąc sztuczne ramię Zabójcy. Na tyle mocno, by je uszkodzić, ale nie oderwać.
- Bezpieczniej byłoby cię zabić... - Zaczął cofając się o dwa kroki i zadzierając głowę ku niebu.
- Ale ja nigdy nie lubiłem bezpiecznych rozwiązań. Zostawiłem ci mój autograf. Zaraportujesz, że misja została niewykonana z powodu napotkania oporu w postaci osławionej Weapon X. - Podał gotowe rozwiązanie. Sam nie wiedział dlaczego... Być może skulony, zmaltretowany żołnierz wzbudzał w nim litość, o którą sam by się nie podejrzewał? A może widział w nim siebie samego? To, kim mógł się stać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 98
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Czw Maj 18, 2017 12:30 am

To było właśnie to. Był świadomy, że nawet jakby zignorował jego słowa, Wolverine mógł dokończyć to co zaczął, kiedy jeszcze stali na dachu. Po prostu z nim skończyć jednym cięciem ostrych szponów. Na dobrą sprawę, nikt by się nawet nie dowiedział o śmierci agenta, który nie istniał. HYDRA byłaby podminowana, może Departament X też, ale obie organizacje się zabezpieczyły na wypadek śmierci mordercy-legendy. Jedna wdrażała powoli projekt Winter Soldier, podczas kiedy druga już zaopatrzyła się w Zefir. Tak czy tak, pozbycie się Jamesa miałoby krótkotrwały wpływ na otoczenie w którym się obracał.
Nie naciskał na niego, kiedy ten milczał. Wiedział jak wygląda nawrót wspomnień. Ten ciąg obrazów, głosów, uczuć. Niekończący się szmer, powodujący coraz silniejszą migrenę. To uczucie przytłoczenia, a potem takiej… pustki, kiedy na nowo traciło się swoją tożsamość i swoje własne wspomnienia, tak starannie odzyskiwane. Nie chciał mu w żaden sposób przerywać więc tej chwili na poukładanie wszystkiego.  
Kiwnął jedynie lekko głową, słysząc jego odpowiedź. Nie był ich bronią. Przez chwilę przyszło mu na myśl, że może… może jest jakaś szansa na normalne życie, na bycie kimś nie czymś co można wykorzystać jak narzędzie. Zaraz jednak skulił się jakby ktoś go kopnął w brzuch, nie żałując sobie siły. Wszelkie nieposłuszeństwo będzie karane, chłodny głos w jego głowie pobrzmiewał jeszcze przez chwilę, kiedy on zerknął na Logana, zauważając kątem oka wysuwane pazury. Uderzony w ramię, przeniósł wzrok na rozerwany bioniczny materiał i różnego rodzaju kable i tym podobne, jakie teraz mógł spokojnie dojrzeć. Nie wiedział dlaczego Wolverine my pomaga w wywinięciu się od ukarania przez przełożonych. Dotknął ostry fragment zranionej ręki i podniósł głowę aby spojrzeć uważnie na mutanta.
- да, сэр. -Odpowiedział od razu, słysząc co ma raportować po powrocie do bazy. Wolverine właściwie został w pewien sposób przez niego doceniony. Rzadko ktoś spoza dowództwa był tak tytuowany przez Zimowego Żołnierza. Podniósł się pewniej i spojrzał na niego raz jeszcze, zanim mu zasalutował i skoczył z balkonu, spadając po chwili na schody przeciwpożarowe, a stamtąd już zeskakujac na ulicę, żeby po krótkim czasie zniknąć między budynkami. Nie poszedł jednak za ofiarą, tak jak obiecał Wolverinowi. Zamiast tego skierował się do ustalonego punktu z którego miał zostać odebrany.



да, сэр - Tak, sir


When the sun sets we're both the same
Half in the shadows, Half burned in flames

If I could take your hand
If you could understand
That I can barely breath, the air is thin
I fear the fall and where we'll land.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   Sob Maj 20, 2017 3:57 pm

Kiedy Zimowy Żołnierz skoczył z balkonu, Logan nie zareagował. Jedynie odprowadził go wzrokiem popalając leniwie cygaro. Zaciągał się raz za razem wodząc oczami za sprawnie poruszającym się zabójcą, który mimo całej tej przepychanki poruszał się zaskakująco sprawnie.
Nawet kiedy Barnes zniknął całkowicie z pola widzenia, Wolverine nie ruszył się z miejsca. Jedynie stał, patrzył i analizował to, czego się dowiedział. Teraz wiedział, że osoba którą musi odnaleźć to Madame Hydra. Kimkolwiek była, wiedział że ją dopadnie i zabije.
Odpuścił Winter Soldierowi choć nie musiał.
- Za miękki się robię... - Zganił sam siebie na głos krzywiąc nieładnie. Następnie sprawnym ruchem naciągnął na twarz swoją maskę ukrywając zmęczone, okolone bokobrodami oblicze.
Teraz pozostawała jedynie kwestia - Jak dostać się na dół? Mógł zeskoczyć... Mógł ale wolał nie. Nie lubił latać samolotami i za dużymi wysokościami też nie przepadał.
- Eh... - Westchnął przewracając oczami. I na co mu to było? Mógł zawsze zaczekać aż któryś z innych superbohaterów ściągnie go na dół...

Kuniec Retrospekcji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [1990] Nowy Jork   

Powrót do góry Go down
 
[1990] Nowy Jork
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Nowy Świat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów :: Zakończone-
Skocz do: