IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lotnisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Lotnisko   Pon Maj 08, 2017 11:47 am



Nowojorskie lotnisko, które jednych przeraża, a drugich wprawia w zachwyt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Maj 08, 2017 6:28 pm

// Z Anglii

Rudowłosa kobieta wysiadła z samolotu z ewidentnie niezadowoloną miną, wyrażającą dezaprobatę na wszystko co ją otacza. Nie szczędziła sobie też mało przyjemnych słów względem pasażerów czy obsługi, jeśli ktoś ją chociażby dotknął przez przypadek. Kobieta była wychowana w końcu na panią świata i nie miało znaczenia, że jest przy tym wyniosła i chłodna. Zeszła wreszcie na płytę lotniskową, a potem dostała się na samo lotnisko, pisząc wiadomość na telefonie. Nie obchodziło jej co myślą ludzie o niej. Od kiedy arystokrację obchodzi krzyk plebsu? Wzięła głęboki wdech, unosząc brew i warcząc zaraz coś po niemiecku na gościa, który ją szturchnął. Cała rozmowa z Cliffem mocno ją zdenerwowała i rozjuszyła. Gotowa była nawet kogoś pogryźć.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Maj 08, 2017 7:05 pm

//Po uciecze od Terry

Błąkał się po Nowym Jorku dość długą chwilę, wpadał do dziwnych miejsc, spotykał masę ludzi, którzy działali na niego jak płachta na byka. Ciągle wydawało mu się, że wszyscy coś od niego chcą i dziwnie na niego patrzą. Był przerażony i wściekły, ale mimo wszystko potrafił logicznie myśleć. Przysłuchiwał się tym jakże podobnym do niego istotom, potem zaczął nawet zadawać pytania, a kiedy jedna dość miła dziewczyna lekko rozbawiona jego dziwnymi pytaniami stwierdziła, że chyba szuka lotniska i powiedziała mu gdzie je znajdzie, to pierwsze co zrobił skierował się tam. Naruszając po drodze mnóstwo przepisów w końcu znalazł się w oczekiwanym miejscu i wtedy wręcz oszalał. Nie znając jakichkolwiek zasad tego jak działa tutaj świat, a co dopiero jakiś dziwny twój nazywany lotniskiem, nie mógł się tutaj odnaleźć więc na początku zaczął tylko zadawać jakieś pytania w stylu tego jak dostać się na inną planetę, a konkretniej na Daxam. Później zaczął być bardziej niemiły, bo nikt nie traktował go poważnie. Po drodze zdążył połamać jakieś krzesło, popsuć barierki i inne rzeczy, na które wpadł, a z tego względu, że nie zdawał sobie sprawy z tego jaki jest silny, były to zniszczenia całkiem poważne, ale w ogóle niezamierzone! W pewnym momencie nie zważał już na ludzi i nie starał się być uważny, więc ganiała za nim zgraja strażników i innych takich co na lotniskach siedzą. A gościem, który szturchnął Sin był właśnie ktoś taki, a że nie był jedyny, a ona akurat stała na drodze do Morela Mon-Ela, który w połowie uciekał, a w połowie chciał się dostać do samolotu. Dorwali go niedaleko Sin, a on z łatwością i może odrobinę za mocno porozrzucał ich po głównym holu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Czw Maj 11, 2017 5:30 pm

Sin naprawdę była już zirytowana i nieszczęśliwa. Jakim cudem tylu idiotów żyje na tym świecie? Czemu nikt ich nie zabił w jakiś miało humanitarny sposób? Westchnęła, patrząc na mężczyznę, który na nią wpadł i zaraz lustrując wzrokiem całe otoczenie. Uniosła brew, widząc, że mężczyźni zostali odrzuceni od jakiegoś obcego, ot tak. To wyglądało naprawdę imponująco. Uśmiechnęła się zadziornie, zaraz podchodząc do nieznajomego powoli.
- Nieźle. Chodź jednak, zanim zlecą się sępy z telewizji.- Złapała Morela za ramię i zaciągnęła odrobinę dalej, tak aby ukryli się za ścianą w jednym z wielu wgłębień w których mogli czekać pasażerowie. Spojrzała tam na niego uważniej i odsunęła się na odległość ramienia.
- Jak ci na imię, szaleńcu? - zapytała śmiertelnie poważnie. Gościu miał moc, mógł być użyteczny dla młodej niemki. Poza tym...był całkiem przystojny. Szkoda, aby zgarnął go Profesor X czy Nick Fury.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Czw Maj 11, 2017 6:30 pm

Ruda kobieta, która zwróciła na niego uwagę i to nie w taki sposób jak reszta, która odsuwała się albo chowała w kątach z przerażenia, zainteresowała Mon-Ela. Przede wszystkim dlatego, że wydawała się brać go na poważnie i mimo, że nie wiedział dlaczego, to w jakiś sposób poczuł się odrobinkę pewniej i odrobinę jej zaufał. Zmarszczył czoło zastanawiając się, co właśnie powiedziała do niego dziewczyn, ale wyłapał główny sens. Wydawało się, że chciała mu pomóc, dlatego dał się pociągnąć i nie stawiał oporu w żaden sposób.
- Dlaczego mielibyśmy się obawiać jakichś latających stworzeń? - zapytał naprawdę nie pojmując o co jej dokładnie chodziło, kiedy prowadziła go do kryjówki. Wiedział co to jest sęp, chociaż nie do końca zdawał sobie sprawę, dlaczego to wie i co jakiś sęp ma do tej sytuacji. I dlaczego miałby być z telewizji? Wydawało mu się, że mniej więcej wie co to jest ta cała telewizja, ale na samą myśl tego dziwnego wytworu miał jeszcze więcej wątpliwości. Jego mina dokładnie odzwierciedlała to co się dzieje w jego głowie. Z zamyślenia wydarło go jej pytanie. To akurat było bardzo przejrzyste i proste.
- Mon-El. A ty? - nie wiedział dlaczego nazwała go szaleńcem, ale dla niego zabrzmiało to jak komplement. Może tu tak robili? No i podobało mu się to, że ktoś w końcu się nim interesuje. Może ognistowłosa pomoże mu wrócić na Daxam? Kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pią Maj 12, 2017 8:08 pm

Słysząc o latających stworzeniach, zerknęła na niego z miną mówiącą tylko jedno. WTF? Nie umiała inaczej zareagować na to co usłyszała. Latające stworzenia, naprawdę? Uznała to za bardzo suchy żart i wychyliła się, aby zobaczyć jak wygląda sytuacja. Najwyraźniej nadal ich szukano. Jego znaczy. Ona była przecież agentką S.H.I.E.L.D
- Elizabeth. - odpowiedziała na pytanie o imię. Musiała zachować pewne pozory. Nie miała zamiaru chwalić się, że na imię ma Sin i jest córką Red Skulla. Co jeszcze? Może od razu kody do zbrojowni, instrukcje działania jej bomb albo spis wszystkich trucizn? Wygrzebała z torebki kartę Tarczownika i złapała mężczyznę za ramię, prowadząc go do wyjścia jak gdyby nic. Kiedy ktoś próbował ich zatrzymać, niemal wbijała owemu komuś odznakę w twarz, zamierzając zabrać Mon-Ela w bezpieczniejsze miejsce.
- Skąd cię przyniosło? Jesteś dziwakiem od Profesora X czy nawiałeś z innego cyrku? - zapytała poważnie, zatrzymując się przed bagażami bez właścicieli. Znalazła swój i spojrzała na niego uważnie.
- Nie zgub go. - podała swój bagaż nowopoznanemu mężczyźnie, zaraz prowadząc go dalej w stronę postoju taksówek.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Maj 14, 2017 3:44 pm

Dostrzegł minę Sin, ale nie skomentował tego ani nic, bo dzisiejszy dzień był usłany w same takie miny. Większość ludzi, którym coś mówił albo o coś się pytał właśnie tak na to reagowali i stwierdził, że to musi być jakaś naturalna ludzka reakcja na kontakt z innym człowiekiem. Za bardzo mu to nie pasowało, ale stwierdził, że nie ma bardziej logicznego wyjaśnienia.
- Dziwne. - skomentował jej imię, ale powiedział to bardziej do siebie niż do niej. Chyba do tej pory nikt mu się nie przedstawił i mimo, że wiedział, że powinien się spodziewać, że nawet imiona są tutaj trochę inne, to był tak skołowany, że wszystko go dziwiło za bardzo.
Nie wiedział, co ziemianka planuje i już miał zamiar wyrwać się z jej uścisku. Jednak zmienił zdanie, kiedy zobaczył, że jej odznaka sprawia, że dają im spokój. Mimo wszystko nadal nie wiedział jaki Sin ma plan, a to mu się nie podobało, bo chciał przecież wrócić na Daxam.
-  Nie mam pojęcia co właśnie powiedziałaś. - powiedział wpatrując się w nią uważnie. - Muszę się dostać do tych latających maszyn. Chyba, że macie tutaj inne opcje międzyplanetarnych podróży. - dodał zastanawiając się nad tym. Jak to w ogóle działało? Jak działała ta cała planeta?
Nie odłożył bagażu na ziemi, zostawiając go tylko dlatego, że myślał, że Sin może mu pomóc. W normalnych okolicznościach po prostu by go zostawił i tyle. Był księciem nie nosił czyichś rzeczy.
- Nie masz własnych ludzi, którzy nosiliby za ciebie... rzeczy? - zapytał przyglądając się walizce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Maj 14, 2017 4:01 pm

Uniosła lekko brew, zastanawiając się na tym co właściwie się tu działo. Naprawdę ten mężczyzna był dziwny i niecodzienny. Chyba nawet odrobinę ją rozbawił tym swoim podejściem do świata na którym przyszło mu żyć. Skąd go wzięło? No, nieważne. Trzeba teraz jakoś go skłonić do przejścia na jedyną słuszną stronę.
- Te maszyny nie służą do podróży międzyplanetarnych. To szajs, chłopcze. Jeśli chcesz polecieć w kosmos, potrzebujesz rakiety. Chociaż, skoro już tu jesteś, może zostaniesz dłużej? Wiesz, poznasz planetę i zwyczaje ziemskie? - Zaproponowała z pewnego rodzaju wrednym uśmiechem, który powoli przeszedł w bardziej przyjacielski. W końcu, musiała go przekonać do pozostania, a potem wykorzystać. Tak, to dobry plan.
- Teraz już mam. Skąd jesteś, Mon-Elu?- machnęła na niego ręką, prowadząc go w stronę pustej taksówki. Musiała się dostać do jednego z wynajmowanych garaży, aby przesiąść tyłek do swojego samochodu.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Maj 16, 2017 11:29 am

Bardzo go zasmuciło, że nie będzie mógł wrócić na Daxam samolotem, a jednocześnie wkurzyło. No nic dziwnego, w końcu był tutaj sam, a tam miał całą swoją rodzinę, sługi, lud, piękne kobiety, które mógł wykorzystywać na każdym kroku. Przechylił lekko głowę wpatrując się w Sin. Nie mógł powiedzieć, że tutaj pięknych kobiet nie ma. Jego wyraz twarzy szybko się zmieniło, bo patrzył na nią z uniesioną brwią i politowaniem w oczach. Zostać na Ziemi? Poznawać zwyczaje? Dobre sobie.
- Załatw mi rakietę. - odparł tylko i brzmiało to trochę jak polecenie. Nie byłby sobą, gdyby poprosiłby o to. - Albo coś z czego będę mógł wysłać sygnał na swoją planetę. - dodał po chwili, wpadając na ten pomysł. Rodzice albo ktokolwiek mógłby to odczytać, a wtedy coś by się wymyśliło. Może nawet by po niego przylecieli albo coś.
Słysząc, że rudowłosa miała czelność powiedzieć, że Mon-El jest jej człowiekiem od noszenia rzeczy trochę się wkurzył. Tylko odrobinę, bo nie był głupi i wiedział, że cel wymaga środków, ale mimo wszystko ścisnął za mocno rączkę od walizki, którą pękła na małe kawałeczki.
- Nie mam pojęcia jak to działa. - powiedział mając na myśli to skąd wzięła się jego siła. O innych umiejętnościach jeszcze nie wiedział, choć zdążył zaznać trochę szybkości i super skoków. Nie panował nad tym w żadnym stopniu, a przez brak kontroli dzieją się takie rzeczy jak pęknięta rączka czy wyrzucony na drugi koniec lotniska strażnik.
- Daxam. - odpowiedział na jej pytanie w końcu. Jego duma krzyczała mu w głowie, żeby przedstawił się jako książę, ale on sam stwierdził, że jak na tę chwilę to może być trochę nierozsądne, dlatego postanowił na razie o tym nie wspominać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Maj 16, 2017 5:39 pm

Uniosła lekko brew w odpowiedzi. Załatw? Co to za nakazujący ton ma być? Nie była takim o sobie człowiekiem od załatwiania rakiet. Poza tym miała własne cele i to je musiała najpierw zrealizować, nie jakąś rakietę dla...właściwie za kogo on się uważał?
- W porządku. Jak tylko nauczysz się głównej zasady tej planety. Nie ma nic za darmo, nawet wpierdolu za darmo nie dostaniesz. Także, wymienimy się przysługami. Załatwię ci możliwość nadania sygnału, a nawet tę cholerną rakietę, ale pozwolisz zbadać swoje umiejętności i dasz szansę tej planecie. Wiesz, załatwienie rakiety to nie takie hop i siup. Musisz się gdzies do tej pory zatrzymać, a ja mam świetne miejsce. - Oznajmiła mu poważnie, może nieco wyniośle. Trafiła mu się dumna Niemka, nie ma co tu w ogólne ukrywać. Oczywiście, że owym miejscem była HYDRA, bo kto inny mógł przechować niestabilnego kosmitę z innej planety i wyciągnąć z tego profity?
Zerknęła na pękniętą rączkę i zaraz na niego.
- W porządku. Nad tym też możesz zapanować bez problemu. - oznajmiła mu, uśmiechając się łagodniej i zaraz zabierając swoją walizkę, aby wpakować ją do bagażnika żółtej taksówki.
- Wsiadaj. Musimy się zabrać gdzieś indziej. - Nakazała mu otwierając nawet drzwi.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Maj 16, 2017 7:56 pm

Zasady nie były dla niego, nieważne gdzie był. Przede wszystkim liczył się on. Zaspokojenie własnych potrzeb na pierwszym miejscu bez względu na koszty i nie miał na myśli tu kosztów własnych. Raczej inni mieli płacić, żeby on był zadowolony. Głównie na tym polegało przecież bycie księciem. Wystarczyło nim być, a wszyscy dawali to czego chciałeś. Jedyną zmienną było to czy uwielbienie ludu jest szczere czy nie, ale na tym Mon-Elowi nie zależało. On miał zamiar zmienić tę zasadę na taką, która będzie mu pasowała. Przygryzł dolną wargę, zastanawiając się nad tym co powiedziała mu Sin. To brzmiało fair, jednak nie miał pewności, że może jej ufać. Poza tym po co miałaby badać jego umiejętności? Po co komu to było?
- Dobra. - powiedział w końcu, bo bardzo zależało mu na powrocie do domu. Inna sprawa, że miał w planach załatwić tę sprawę inaczej jeżeli Sin nie wywiąże się ze swojej umowy albo będzie chciała go oszukać. Postanowił, że jak na razie nie będzie jej zdradzał swojej mroczniejszej strony. Niech myśli, że jest po prostu zagubionym kosmitą z mocami i trochę przerośniętym ego. Bo to jedno ich łączyło. Oboje byli dumni ze swojego pochodzenia, choć to morelowe było królewskie i dla niego to pewnie znaczy o wiele więcej niż bycie jakiejś narodowości.
Wsiadł grzecznie do samochodu, rozglądając się dokładnie po wnętrzu pojazdu. Zanim Sin również wsiadła zdążył ponaciskać mnóstwo rzeczy, ale żadna nie zadziałała, bo samochód nie był odpalony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Wto Cze 06, 2017 10:37 am

Zabrała go wreszcie do swojego samochodu i zmroziła wzrokiem, kiedy mężczyzna nawciskał wszystkiego co dało się nawciskać. Miał szczęście, że nie poszła śladem ojca i nie montowala wszędzie guzika samozagłady, bo źle by się to dla Morela skończyło. Zapięła pasy, nakazując mu wladczo zrobić to samo. W końcu lepiej aby nie zginął przez byle zakręt. Spojrzała na niego uważnie, może nawet aż za bardzo, zanim odpalila silnik i ruszyła w stronę jednej z baz, które można było zniszczyć bez żadnych większych problemów jakby jednak Morel postanowił nie grać fair. Jechała szybko, od zawsze przepisy miała gdzieś. - Więc jesteś tu od niedawna? - zapytała żeby zagaić jakąś rozmowę z kosmitą.  Był uroczo zagubiony, to trzeba przyznać. Nawet Sin miała sentyment do małych szczeniaczków z wielkimi, smutnymi oczami.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Cze 18, 2017 3:04 pm

No co miał poradzić na to, że ten nowy świat, w którym się znalazł nie tylko go przerażał, ale również odrobinę ciekawił i przez to miał ochotę sprawdzać do czego służą różne rzeczy. Naciskanie wszystkiego w samochodzie było jedną z nich, okej? Zobaczymy co to będzie jak już przyjadą do bazy, a Morel postanowi tam zaspokoić swoją ciekawość, na pewno zdąży rozwalić kilka rzeczy, bo przecież nie zna swoich limitów mocy. Chwilę mu zajęło ogarnęcie tego, żeby również zapiął pasy. Wzrok Sin był taki, że wolał jednak to zrobić. Oczywiście potrzebował kilka prób, żeby w końcu mu się udało. Wątpię jednak, żeby zginął przez byle zakręt, miał to szczęście, że przez żółte słońce jego ciało było prawie że niezniszczalne na takie bzdury, ale ani Sin ani Morel jeszcze o tym nie wiedzieli.
- Od.. - zmrużył oczy zastanawiając się ile czasu minęło. Niby wiedział jak się liczy czas na Ziemi, ale jeszcze nigdy tego nie robił i za bardzo nie zwracał na to uwagi, w końcu był pochłonięty rozwalaniem Nowego Jorku i zaczepianiem obcych ludzi. - Dzisiaj.
Nadal miał na sobie daxamiańskie ubranko i w sumie różniło to się trochę od ziemskiego, ale patrząc na to ile na Ziemi jest stylów, to raczej mało kto zwraca na coś takiego uwagę. Bardziej pewnie zwracają uwagę na kapsułę, która uderzyła w ziemię.
- Macie tu jakiś alkohol? - zapytał w końcu, bo po tak stresującym dniu z pewnością przydałby mu się jakiś drink. Dobrze, że jeszcze nie wie jak słabo ziemski alkohol będzie na niego działać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Cze 19, 2017 3:58 pm

Właściwie chyba nikt nie zwrócił uwagi na jego strój. W tym świecie? Na co dzień ludzie ubierali się jak kosmici albo jakby ktoś wrzucił im mózgi do blendera i wyszło jedno wielkie "copy-cut". Kiwnęła głową, słysząc od kiedy mężczyzna jest na Ziemi. Jeden dzień, w dodatku niecały. Ładnie. Żadne S.H.I.E.L.D nie zdążyło mu wyprać mózgu pierdoleniem o obronie świata i marnych ludzkich istot, które go zamieszkiwały. Zerknęła na niego, znacznie przekraczając prędkość dozwoloną na sporym odcinku drogi. Po co budować proste trasy i dawać ograniczenia? Ludzie są poje...a nieważne. Mniejsza o to jacy ludzie są. Kogo to obchodzi.
- Krótko. Wiesz, to nawet lepiej. Nikt nie zdążył cię wkurwić jeszcze.- uśmiechnęła się do niego, patrząc zaraz na drogę. Lepiej jednak pilnować czy nie zjeżdża z ulicy. Może jakby walnęli w drzewo, Mon-El po prostu wstał i się otrzepał, ale z Sin pewnie byłaby wyjątkowo urocza krwawa miazga. - Mamy. Dostaniesz jak będziemy na miejscu, po drodze jedynie można wpaść na jakąś stację benzynową, a tam zwykle mają tani chłam.- stwierdziła spokojnie. Cóż, każdy lubił alkohol i każdy miał swoje priorytety. Może akurat kosmici lubili alkohol i stawiali ponad wszystko inne?



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Czw Cze 29, 2017 11:08 pm

Przynajmniej miał to szczęście, że wygląd jak człowiek. We wszechświecie było bardzo dużo różnych ras, które z pewnością zwróciłby na siebie większą uwagę niż Morel i w pewnym sensie się z tego cieszył, bo jeszcze by go złapali od razu i pokroili albo gdzieś zamknęli! Chociaż kto wie, może by ich rozwalił dzięki swoim mocą i co wtedy? Pewnie uznaliby go za złoczyńce i ścigali. Chyba powinien być uznany za złoczyńce teraz, bo jedzie do bazy Hydry i to z własnej woli. Nawet gdyby S.H.I.E.L.D. próbowało mu nawciskać jakichś bzdur o ratowaniu świata i ludzi to na pewno za bardzo im by to nie wyszło. Co prawda Sin nie miała o tym pojęcia, w końcu Mon-El nie zachowywał się jeszcze za bardzo okrutnie. Nawet książęco się jeszcze nie zachowywał, chociaż miał taką książęcą manierę, której ukryć nie potrafił.
- No nie wiem. - zmrużył oczy, przyglądając się uważnie Sin, która z pewnością jechała za szybko, ale kosmiczny książę nie zdawał sobie z tego sprawy, w końcu nie znał tutejszego prawa. Ani samochodów. Ani niczego właściwie. Oprócz języka w pewnym sensie, ale na dodatek w przestarzałej wersji. - Na Daxam za takie potraktowanie... - już miał mówić księcia, ale postanowił, że przetrzyma to jeszcze trochę w tajemnicy. - ...mnie, zostaliby ukarani. - samo w sobie brzmiało to podejrzanie nawet jeśli nie użył słowa "książę", no i oczywiście miał na myśli tych wszystkich ludzi, którzy z pewnością go dzisiaj wkurzyli, bo nie pozwolili mu robić, co mu się żywnie podoba i jeszcze nie chcieli mu pomóc.
- Okej, świetnie. Cokolwiek znaczy ten cały "chłam". - powiedział, rozkładając się wygodniej na fotelu i przenosząc wzrok na drogę. Ciekawie tu było. Całkowicie się różniła planeta od tej jego, wygląd ludzi był tylko podobny, no i poglądy, ale o tym dopiero przyjdzie mu się dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Sob Lip 29, 2017 7:42 pm

Spojrzała na niego, dosłownie na ułamek sekundy tracąc z oczu drogę, zanim znowu patrzyła dokąd jedzie. Gdyby wyglądał inaczej - bardziej jak kosmita - zapewne SHIELD zgarnęłoby go pierwsze, ale nie ma tego złego! Przecież tam pracowała, mogłaby uratować jego książęcy zad i zabrać go do HYDRY dopiero wtedy. Nie ma tego, co na dobre nie wyjdzie! Ewentualnie: wszystkie drogi prowadzą do neonazistów, pod przywództwem prawdziwego nazisty z krwi i kości - oraz bez twarzy.
- Kim ty jesteś, skoro masz takie mniemanie o sobie? Powiedziałabym, że musisz być dumnym niemcem, ale nie jesteś więc kim takim byłeś na tej swojej planecie? Zachowujesz się jak cholerny książę bez białego rumaka. - mruknęła, nawiązując do tego, że nie chciał jej nieść bagażu i do jego całego podejścia, które zdążyła zaobserwować. Posłała mu piękny uśmiech, dociskając jeszcze gaz.
- Twoje szczęście rzuciło cię na drogę królowej zbrodni, więc lepiej się strzeż. - nie było w tym groźby. Nadal była rozbawiona jego podejściem do świata.



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mon-El


Liczba postów : 63
Join date : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Nie Lip 30, 2017 2:06 am

Nie wiedział właściwie po co miałby ukrywać to, że jest księciem. Może gdyby ludzie się dowiedzieli traktowaliby go jak jakiegoś boga? Rozważał taką opcję i taka opcja bardzo by mu przypasowała, ale kto wie jakby zareagował ten dziwny gatunek, który w pewien sposób przypominał mu trochę rasę Kary. A takim czymś gardził, bo czegoś takiego nauczyli go na jego planecie. Demokracja? A co to niby mi mało być. Rodzina królewska to było coś czego potrzebowała każda planeta. Tym bardziej jak on do niej należał, bo jakby był poddanym, to zapewne za bardzo by mu się tak układ nie podobał.
Stwierdził w myślach, że Niemcy to musi być coś takiego jak rodzina królewska, bo innego wytłumaczenie nie miał. U niego nie istniały narodowości, które mogłyby się uważać za ważniejsze. Tym bardziej, że mieli swoich władców.
- Właściwie to... - zaczął, bo już wiedział, że nie za bardzo mu pójdzie dalsze ściemnianie, które i tak nie miało większego sensu. - Jestem księciem. - dokończył dumnie jak na księcia przystało. Co ma ukrywać, że jest dość ważną personą we wszechświecie. Co z tego, że uznawali go za szaleńczego, królewskiego imprezowicza? Kogo obchodzą takie rzeczy?
- Jesteś z rodziny królewskiej? - zapytał z prawdziwym przekonaniem i zainteresowaniem. Zdecydowanie spędził za mało czasu na Ziemi, żeby wiedzieć, że nie wszystkie stwierdzenia są na poważnie. - Zbrodnia ma jakieś inne znaczenie? - zapytał jakby to miała być nazwa jakiejś dynastii albo coś. - Żeby nie było, w dwóch wersjach całkowicie mi pasuje. - uśmiechnął się do niej. - Większość rzeczy, które chciałbym tu zrobić byłyby chyba zaliczane do zbrodni na tej planecie. - wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sin
Naczelna Zołza

Liczba postów : 25
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Lotnisko   Pon Wrz 11, 2017 3:11 pm

Zdecydowanie reakcja Sin na fakt, że Morel chciał wszystkim mówić o byciu księciem, wyglądałaby właśnie tak: Morel, nie!
Dobrze mieć przecież zabojczego kosmitę-monarchę tylko dla siebie. Nie żeby coś, ale rudą zdecydowanie kręciło to połączenie potęgi i czystej krwi. Nawet jeśli miała do czynienia z cholernym kosmitą.
- Jesteś księciem? Takim z koroną, poddanymi i złotym pałacem czy z takim z tytułem na papierze jak lordowie w Anglii?- uniosła lekko brew, ogarniając to co usłyszała. Szczęściara. Nie dość, że znajduje kosmitę to w dodatku zagubionego księcia.
- Na Ziemi mamy tak, ze w sumie każdy może się mianować rodziną królewską. Jeśli patrzeć pod kątem kontaktów i ilości zer na koncie to można powiedzieć, ze że jestem z rodziny królewskiej. - wyjaśniła mu oględnie jak to wyglądało na tej planecie.
- Nie ma. Możesz mi za to opowiedzieć co chcesz zrobić a ja zobaczę czy mi to pasuje. Bo wiesz... Jeśli chcesz kogoś zabić, to musimy to zrobić szybko i bez świadków.-   uśmiechnęła się do niego łagodnie. Mimo wszystko mówiła poważnie.
Dotarli jednak szybko na miejsce i tu musiała przekazać kosmitę w ręce ludzi wykształconych do tego aby odpowiednio zajmować się istotami podobnymi Morelowi. Sama ruszyła za to do siebie, mając ochotę tylko odpocząć.

//ZT



Are you, are you coming to the tree?
Wear a necklace of rope side by side with me.
Strange things did happen here, no stranger would it be
If we met at midnight in the hanging tree.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Lotnisko   

Powrót do góry Go down
 
Lotnisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: