IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zrujnowana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Zrujnowana sala    Wto Kwi 18, 2017 10:55 am

Ogromna przestrzeń została zniszczona podczas autodestrukcji statku, przy użyciu Dużego Domu. Roboty treningowe zostały zniszczone, wszędzie można znaleźć kawałki murów,a w suficie znajduje się ogromna dziura, do której prowadzi jedna z wież, teraz wykrzywiona i mogąca świetnie robić za przejście na zewnątrz.

Po pokonaniu kolejnego zakrętu, oczom Agenta i Kapitana pokazał się nieszczególnie sympatyczny widok. Gdzieniegdzie dało się zobaczyć czerwone plamy krwi, fragmenty strojów agentów lub zniszczone roboty obronne. Ale nie był to dobry moment na podziwianie widoków. Nie byli tu sami.
Wreszcie pojawił się właściciel wcześniejszego ryku. Griffin właśnie rozrywał kolejnego robota strażnika, upajając się swoją wolnością i przelewając ją na zemstę za miesiące, jeśli nie lata niewoli. Czerwone oczy jarzyły się wściekle gdy rozglądał się za kolejnym celem, a nie było dla niego żadnej różnicy czy dopadnie robota czy agenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pon Kwi 24, 2017 9:58 am

Z chęcią wyjaśni Kapitanowi czym jest obiekt, który niszczy obecnie Helicarrier, i pewnie to czym jest Helicarrier też wyjaśni, ale to zdecydowanie później. Bo sam Coulson zakładał, że będzie jakieś później. Nie mogli przecież zginąć w taki sposób! Zwłaszcza Rogers, który dopiero do żywych wrócił…
Chociaż słowa Hill nie napawały optymizmem. Wręcz przeciwnie! Jakby mało było, że rozpada się baza Tarczy, to jeszcze najniebezpieczniejsi więźniowie uciekają sobie w najlepsze. I najgorsze, że pewnie nie tylko tutaj. Co jeśli w innych bazach dzieje się to samo? Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz na myśl do kogo mógł należeć słyszany chwilę temu ryk. Na nic mu jednak obecnie strach, miał polecenie do wykonania. Musiał eskortować Kapitana w bezpieczne miejsce, a kiedy wybiegli zza jednego z zakrętów znaleźli i całkiem dobre wyjście. Niestety to, co przykuło uwagę Coulsona to krew i resztki robotów obronnych. A zaraz potem i ten, który dokonał zniszczeń. Natychmiast zaciągnął Steve’a za róg, z którego się wyłonili mając nadzieje, że Griffin ich nie zauważył zbyt zajęty rozszarpywaniem robota i przyłożył palec do ust dając znak Kapitanowi, by zachował milczenie.
- Odciągnę jego uwagę, Kapitanie. – powiedział szeptem i jakby na potwierdzenie swoich słów wyciągnął zza marynarki jeden z pistoletów i odbezpieczył. – Po wieży powinieneś dostać się na zewnątrz, a stamtąd od razu na płytę lotniskowca skąd cię zabiorą Agenci Tarczy. – pokazał Kapitanowi odznakę, na której widniało logo jego agencji, które pewnie i znajdowało się będzie na strojach agentów i ich statkach. Przynajmniej blondyn będzie wiedział, że nie ma ich atakować, bo w przeciwieństwie do Coulsona większość agentów posiadała specjalne stroje, których zresztą resztki walały się zakrwawione gdzieś wokoło.
Może i nie miał większych szans z Griffinem sam na sam, ale nawet z Kapitanem, który ledwo został odmrożony miał mizerne szanse. A mimo wszystko dalej musiał wypełniać rozkazy, a Hill jasno wyraziła się, aby to „Śpiąca Królewna” była uratowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Nie Kwi 30, 2017 10:39 am

Jesteśmy herojami w Marvelu! Musimy to przeżyć bo frajersko jest umrzeć na pierwszym evencie i z pierwszym przeciwnikiem.
Natychmiast przyległ do ściany powoli wyglądając aby zobaczyć z czym mają do czynienia. Przełknął ślinę i wycofał się aby Griffin go nie zauważył.
- Kto to jest? - spytał od razu Coulsona. Nie był tchórzem, a ucieczka i wykonywanie cudzych rozkazów od obcej osoby była całkowicie nie w jego stylu.
- Jakie ma słabości, moce, jak go powstrzymać? - zerknął w stronę Phila nim wrócił do obserwowania otoczenia i Grifina.
- Raz zostawiłem swojego towarzysza na pastwę losu. Nigdy więcej. - dodał, zaciskając dłoń w pięść i marszcząc brwi. Nawet jeśli znał Phila dosyć krótko, to nie zamierzał zostawiać go na pastwę potwora, szczególnie, że agent nie wyglądał na takiego który kryje jakieś potężne sztuczki w zanadrzu. Co tym bardziej pobudzało instynkt macierzyński potrzebę pomocy u Steve'a. Był bohaterem, nie tchórzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Nie Kwi 30, 2017 12:51 pm

Niestety życie to nie bajka, bo nawet w komiksach zdarza się bohaterom umierać tylko po to, aby za kilkanaście tomów wrócić do świata żywych… A dla Coulsona obecnie jego życie wydawało się jak najbardziej realne, bo niestety nie posiadał umiejętności łamania czwartej ściany i dyskusji z userem. Musiał więc mieć wystarczającą wolę przeżycia, aby nie umrzeć na pierwszej fabule nie zginąć w kwiecie wieku i jednocześnie wypełnić misję z uratowaniem Śpiącej Królewny z tonącego statku. Nawet jeśli zadanie „nie zginąć” w przypadku odciągania uwagi Griffina jest niemal niemożliwe.
- John Horton, pseudonim Griffin. Jeden z aresztantów więzienia zwanego Dużym Domem. – odparł krótko czując, że raczej Kapitan nie da mu spokoju, póki nie dostanie odpowiedzi na swoje pytania. Choć bardziej zdziwiły go dalsze pytania. Blondyn miał po prostu pobiec, a Coulson zajmie się resztą. To nie było coś, co… No tak! Mógł się domyślić, że jego idol nie zostawi towarzysza, nawet jeśli znał go ledwo pięć minut.
Westchnął sam nie wiedząc czy jest bardziej niezadowolony, czy szczęśliwy. Miło, że Kapitan Ameryka wykazywał się taką heroiczną postawą, ale Phil rzadko spotykał się z kimś, kto ignorował jego polecenia.
- Jego fizjonomia obejmuje kombinacje cech ptaków i kotowatych. Jest o wiele szybszy od sportowca, siła osiąga udźwig 90 ton, a sam jest odporny na uszkodzenia ciała w tym silne uderzenia, czy spadanie z dużej wysokości. Nie stanowią dla niego też przeszkody wysokie temperatury czy dużego kalibru pociski. Dodatkowo w asortymencie ma pazury i kły przebijające się przez drewno, kości, kamień, a nawet niektóre metale. Jego ogon zaś jest naszpikowany kolcami, tego też często używa w walce. Jego fizyczne atrybuty zaś stale rosną poprzez mutacje. – Kiedy tak wyjaśnił Rogersowi, z czym mają do czynienia, aż ciarki przeszły go na myśl, że miałby z tym spotkać się sam na sam. To było jak prawdziwe samobójstwo, ale czego nie robi się dla Tarczy? - Ale inteligencja nie jest zbyt wysoka. Poza tym skrzydła umożliwiające mu lot są bezużyteczne w mniejszych pomieszczeniach. – Dodał do całego rysopisu jeszcze wady, które nadal wyglądały blado na tle mocy Hortona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pon Maj 01, 2017 2:44 pm

Słuchając wywodów Phila Kapitan przeklinał w myślach wzięcie poziomu "trudny" zamiast "łatwy" podczas zaczynania gry zaczął rozumieć jak ciężka czeka ich przeprawa. Mimo to, nawet tak potężnego przeciwnika idzie pokonać, z ich zestawem mocy.
- Jest nas dwóch, a on jest jeden. - stwierdził oczywistość Steve trochę marszcząc brwi. wyjrzał jeszcze raz aby spojrzeć prosto na rozwścieczoną bestię nim przykucnął.
- Spróbujemy go obejść. Jest tu sporo odłamków Dużego Domu. Przy odrobinie sprytu i wytrwałości zdołamy go obejść bez zwracania jego uwagi. - jedyne czego brakowało planu Kapitana to czas, którego było niewiele - Najpierw pójdę ja, potem ty. W razie gdyby ruszył w stronę z któregoś z nas, powinniśmy próbować odwracać jego uwagę. Jeśli nie będzie wyciągał wniosków, powinien odpowiadać na każdą zaczepkę odsunięciem się w stronę atakującego. Przy odrobinie szczęścia zdołamy utrzymać go na dystans. - plan wydawał się w miarę dobry, przynajmniej Kapitanowi. Spojrzał na pochyłą wieżę, rozumiejąc że muszą się tam dostać. Obejrzał się jeszcze raz na Phila nim posłał mu krzepiący uśmiech, nim znów wyjrzał na potwora i gdy tylko ten spojrzał w inną stronę ruszył za pierwszą osłonę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Sro Maj 03, 2017 8:29 pm

John Horton rozejrzał się znów uważnie, śledząc kaprawymi, czerwonymi ślepkami całe otoczenie. Znajdowały się tu cztery duże odłamki białego domu, za którymi człowiek mógł się bez problemu schować jednak znajdowały się one od siebie w różnych odległościach. Najdalej znajdowała się jednak ta pierwsza, którą z korytarzem dzieliło całe dziesięć metrów długości. Poza nimi w oczy mógł się rzucić, znajdujący się wysoko fragment powalonej wieży, który wyglądał na zapadnięte ściany, który już tylko cudem utrzymywał masę gruzu na tej wysokości.
Griffin uniósł swój ogromny łeb i zaryczał wściekle informując otoczenie o swoim niezadowoleniu. Jego ryk zagłuszył dyskusję z Philem, a przez uniesiony łeb nie zauważył Kapitana który przemknął podczas tego najtrudniejszego momentu. Gdy w końcu zakończył swój popis zdołał tylko zobaczyć pustkę, która nie wzbudziła jego niepokoju. Nagły dźwięk za nim sprawił, że się odwrócił. Jeden z robotów treningowych, mimo zniszczonego układu wciąż próbował wykonać sekwencję, przez co ucieszony zwierzaczek rzucił się na niego z rozpartymi szponami. To zdecydowanie jest w stanie zająć go na krótszy moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Nie Maj 07, 2017 7:35 am

Jeśli mowa o sile, to przewaga dwóch na jednego raczej nie miała większego znaczenia przy obecnym zagrożeniu. Nawet z siłą, jaką dysponował Kapitan Ameryka. Na szczęście zarówno on, jak i Rogers, woleli wybrać sprytniejsze rozwiązanie problemu, a to już dawało jakieś punkty prawdopodobieństwa chociażby wyminięcia Griffina. Musieli tylko znaleźć odpowiednie rozwiązanie, a czasu nie mieli za wiele. Jeśli nawet nie rozszarpie ich zmutowany Horton, to umrą przygnieceni toną żelastwa i cegieł z rozpadającego się Helicarriera i Dużego Domu.
Plan z początku wydawał się całkiem dobry, ale Coulson miał pewne wątpliwości, co do ostatniego etapu, jakim było wspięcie się po wieży na zewnątrz przez sufit. Teoretycznie wtedy będą w tym samym miejscu, a co za tym idzie, będą łatwym celem dla Griffina i nijak nie będą mogli odciągać jego uwagi. Niestety nie zdążył powiedzieć swoich obiekcji, bo te wyparowały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy Cap spojrzał na niego. Widząc ten pokrzepiający uśmiech swojego idola czuł, że i zdołałby nawet wylecieć na wyimaginowanych skrzydłach przez dziurę w suficie!
Czy i tak Steve działał na żołnierzy, którzy szli z nim do walki? Tego nie wiedział, ale obecnie sam porzucił lęk i wątpliwości pewny zwycięstwa. U boku Kapitana Ameryki nagle wszystko wydawało się możliwe.
Jednak nie wszystko można zostawiać szczęściu, mieli dokładny plan, którego trzeba było się trzymać, ale jednocześnie starać się nie zwracać na siebie uwagi już od początku. Sam wychylił się i widząc Griffina, którego uwaga była odwrócona zaczął biec do pierwszego fragmentu od razu za nim kryjąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Nie Maj 07, 2017 12:33 pm

Szczęśliwie Horton wolał skupić się na robocie, co świadczyło o tym, że szczęśliwa gwiazda albo oszukańcze kości im sprzyjała. Steve odetchnął cicho, pełznąc do kolejnej przeszkody i odczekawszy na kolejny głośniejszy moment ruszył w stronę drugiej przeszkody. Jeszcze dwie i będą pod wieżą.
Jak powinni reagować gdy się na niej znajdą... Steve nie był za bardzo pewny. Może dałoby się jakoś rozproszyć Griffina aby nie widział ich posunięć?
Możliwe, że są tu jeszcze jacyś złoczyńcy? Może wtedy... ale nawet pomysł by nasłać na Johna innego złoczyńcy wydał mu się zbyt okrutny i bestialski. Przecież to wciąż byli ludzie (w większości). Co, jeśli przez nich ucierpi inny człowiek? Nie powinno się tak robić.
Musieli wymyślić inny sposób na opuszczenie tego terytorium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Nie Maj 07, 2017 12:43 pm

Niestety robot nie był na tyle głośny by zagłuszyć przebiegających mężczyzn. Bestia przekręciła łeb w lewo patrząc idealnie na niknące za kamieniem buty Kapitana. Stwór rozwarł nozdrza i znów zaryczał, kierując się prosto w stronę swojej kolejnej ofiary. Jego łapy jeszcze pokryte były smarem, ale on sam zaczął się nawet skradać w stronę ukrytego za skałami mężczyzny. Miał bardzo banalny cel i zamierzał go osiągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pon Maj 08, 2017 1:19 pm

I właśnie dlatego Coulson wolał, kiedy ludzie się go słuchali. Nie bez powodu miał tak wysoki stopień wtajemniczenia w Tarczy. Był przeszkolony w walce, ale i posiadał taktyczny zmysł odpowiedni do wymyślania planu działania. Dodatkowo miał w sobie nieco z perfekcjonisty i każdy plan musiał mieć opracowany od początku do końca, a improwizacja wchodziła w grę jedynie w ostateczności.
Niestety charyzma Phila, którą na co dzień posługiwał się podczas wydawania poleceń przepadła w starciu z jego sennym marzeniem z dzieciństwa – spotkaniem Kapitana Ameryki. Nagle ten poważany agent, jeden z najlepszych, stał się niczym dziecko posłuszny kolesiowi w trykotach. Zaślepiony wiarą w wygraną, bo w końcu u boku samego Kapitana Ameryki nie da się przegrać, zdał się na instynkty swojego idola.
Na szczęście póki nie dotarli do ostatniego odcinka swojej trasy, to wszystko wydawało się całkiem im sprzyjać. Do czasu… Słysząc, że maszyna przestała zgrzytać pod pazurami i szponami Griffina przełkną ślinę mając nadzieje, że po prostu przestępca postanowił się oddalić znudzony otoczeniem. Niestety… Kroki chociaż stawianie podczas skradania się, wyraźnie się przybliżały. Wychylił się nieco zza swojej „tarczy” i zaklną w myślach widząc, jak karykaturalna postać zbliża się w kierunku Kapitana.
Schował się znów biorąc głęboki wdech i przymykając oczy. Im dalej stwór będzie miał do Phila, tym więcej czasu Steve będzie miał na ucieczkę do następnej osłony.
Kiedy już Gliffin miał rzucić się na Kapitana niczym kot na myszkę wychylił się i oddał kilka strzałów w jego kierunku, które pewnie nie zrobiły na nim większego wrażenia.
- W imieniu Tarczy rozkazuję ci się poddać! – krzyknął, aby jeszcze bardziej zwrócić na siebie uwagę. Nie wierzył w to, aby kryminalista się poddał… Chociaż byłoby niewątpliwie miło z jego strony. Jeśli jednak Horton postanowiłby się nie poddać, a wedle planu Kapitana zaatakować Coulsona, oddał jeszcze kilka kolejnych strzałów w kierunku bestii. Tym razem starając się celować w głowę. Nawet jeśli zabiłby przy tym Hortona, to nie odczuwał wyrzutów sumienia. Działa w obronie siebie i Rogersa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pon Maj 08, 2017 3:12 pm

Steve usłyszał, że robot został puszczony, więc odrobinę wyjrzał zza kryjówki. Widząc, jak potwór zbliża się do niego, przełknął ślinę zastanawiając się czy jego plan teraz zdoła wypalić. Nie mieli zbyt wiele czasu, a czekało ich naprawdę sporo wyzwań. Modlił się cicho, by coś rozproszyło potwora... i w końcu się udało. Ale nie tak jak sobie tego Steve życzył.
Phil zaczął strzelać do tego potwora i choć było to zgodne z jego taktyką, to Steve wciąż martwił się o swojego pomocnika. Ale teraz nie było o tym myśleć.
Próbował uciec za trzecią kryjówkę. Jeśli się mu to udało, cisnął w Hortona tarczą, chcąc również odwrócić jego uwagę. Albo chociaż sprawić że potwor będzie miał problem z podejściem do Phila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pon Maj 08, 2017 3:43 pm

Phil bohatersko ruszył do obrony Kapitana, czego ten na pewno na długo mu nie zapomni. W każdym razie, jego strzał zdołał podrażnić oko potwora. Griffin na chwilę przestał się szarpać przyciskając łapę do twarzy, co pozwoliło umknąć Kapitanowi.
Jednak teraz bestia zmieniła kierunek swoich kroków. Z jego pyska kapała ślina, gdy z wściekłości zaczęła w nadmiarze produkować wydzielinę.
Otworzył szeroko pysk i zaryczał prosto w twarz Phila, śmiejąc się z jego rozkazu. Smród trawionego we wnętrzu potwora jedzenia dotarł do nosa agenta drażniąc zmysły i sugerując oczyszczenie żołądka.
Rzut Kapitana był jedną wielką porażką. Może przez to, że w biegu lub nie do końca jeszcze dogrzane kości, tarcze świsnęła nad łbem bestii i poleciała na ścianę okropnie hałasując. Na szczęście już wracała do swojego właściciela. Szczęściem Phila, odwróciła ona uwagę bestii, która przez chwilę podziwiała trajektorię lotu przedmiotu, chyba zaskoczona jego pojawieniem się

Phil:
HP: 100
Energia: - 2 (98)
Ilość kul w magazynku: Glock 19 - 4 kule mniej, pozostało 29

Cap:
HP: 100
Energia: - 10 (90)

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pią Maj 12, 2017 11:42 am

Jako agent Tarczy był do wielu rzeczy przygotowany. Czy to walka z nordyckim bożkiem, czy też obrona przed mający zaraz go schrupać zmutowanym człowiekiem, czy nawet opanowanie w obliczu pustego opakowania kawy o poranku. Przy pracy, którą wykonuje musi mieć nerwy ze stali inaczej dużo by nie przeżył, a i pewnie nikomu by nie pomógł. Dlatego dzielnie stał teraz nieruszony zbliżającym się w jego stronę rozwścieczonym Griffinem z dumną postawą i gardłem zaciśniętym przed chcącym wydostać się z jego trzewi śniadaniem. Skrzywił się jednak nieznacznie na odór i na chwilę wstrzymał oddychanie znosząc pysk przeciwnika blisko siebie.
Na szczęście nie musiał za długo nie oddychać, bo tarcza Kapitana świsnęła nad nimi. Czy było to zamierzone, czy też nie, to od razu zgodnie z planem on minął napastnika korzystając z jego rozkojarzenia się. Nawet z tak bliska i możliwości oddania celnego strzału w czulsze punkty nie było co ryzykować. Miał trzymać się planu, zwłaszcza… że został pomocnikiem samego Kapitana Ameryki. Gdyby tylko wiedział, że Rogers tak myśli zachwyciłby się takim zaszczytem. Nawet jeśli wiązało się to ze stratą życia, jak w przypadku Bucky’ego…
Jeśli więc udało mu się niepostrzeżenie wyminąć Griffina ruszył do swojej następnej przeszkody, aby się za nią skryć i co jakiś czas wyglądać jak blisko Steve’a jest teraz napastnik. Teraz wypadała kolej Phila, aby ochronić swojego idola, a plan jak do tej pory się sprawdzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Pią Maj 12, 2017 6:24 pm

Natychmiast po rzucie ruszył w stronę kolejnej osłony, starając nie potykać tym razem o własne nogi. Jego mięśnie pracowały coraz lepiej, a na "chwilę" przymrożona siła powoli do niego wracała.
Już nie bawił się w specjalne chowanie za osłonami, teraz bardziej zwracał uwagę na reakcje Griffina i to jak przemykają mu przez przednie łapy.
Widząc niebezpieczny manewr Phila na chwilę wstrzymał oddech i miał wrażenie jakby świat zwolnił. Złapał lecącą po drodze tarczę i wskoczył na jedną z osłon obserwując Griffina.
W razie szarży zamierzał po prostu odskoczyć poza zasięg szerokich szponów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Sob Maj 13, 2017 8:04 pm

Phil zdołał fenomenalnie uniknąć ogromnych łap Griffina, pokazując pełnię klasy agenta na jego stanowisku. Aż dziw, że szponiasta łapa nie rozerwała mu ubranka. Sam Kapitan czuł się zdecydowanie lepiej, bo nie tylko zręcznie złapał swoje narzędzie walki, ale również podczas niezbyt wygodnego lądowania zdołał utrzymać się w pionie na wybranej przeszkodzie, mimo że nagle statkiem zatrzęsło, gdy ten zderzył się z powierzchnią wody. Gdzieś w dolnych partiach zaszumiała woda, dostająca się przez każdą możliwą szczelinę do całego statku, obciążając go jeszcze mocniej i przyspieszając proces tonięcia. Sam statek zaczął zmieniać nachylenie, wywołując istne pandemonium wewnątrz. Fragmenty stropu zaczęły spadać na podłogę, poszerzając otwór ucieczki, jednocześnie pogarszając szansę na dopadnięcie pojazdu umożliwiającego jakąkolwiek ucieczkę z Helicarriera. To kwestia czasu gdy pomieszczenie wypełni się wodą zgarniając po drodze wszystko i wszystkich jak miało w zwyczaju.
Horton wydał z siebie dziwny odgłos, przez chwilę chyba rozważając czy powinien jeszcze mścić się za mizerne obrażenia... ale jednak zdecydował. Rozprostował skrzydła i rzucił się w stronę dziury, lawirując między przeszkodami aby tym razem zapikować na swoich przeciwników... i tu pojawił się jego pech, gdy sterta kamieni spadła na jego głowę przygniatając go do ziemi. Niewiele czasu, ale obaj panowie mają możliwość szybkiej ucieczki z miejsca zdarzenia.

Phil:
HP: 100
Energia: 98

Cap:
HP: 100
Energia: +1 (91)

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Sro Maj 17, 2017 1:04 pm

Na szczęście Griffin faktycznie nie grzeszył inteligencją i nawet skupienie się na dwóch różnych celach jednocześnie było dla niego zbyt trudną sztuką. Coulson w duchu odetchnął z ulgą, kiedy udało mu się uniknąć ostrych szponów i schować za kolejną przeszkodą. Silne szarpnięcie ostudziło jednak jego zadowolone wywołane kolejnym małym sukcesem.
To było nieuniknione, że przy takich zniszczeniach Helicarrier zacznie opadać, a w ostateczności zetknie się i z ziemią. Chociaż coraz bardziej głośne bulgotanie mówiło, że musieli wylądować w rzece lub Atlantyku. Z jednej strony była to pocieszająca nowina. Lądując w tak zurbanizowanym mieście wiele tysięcy ludzi narażonych by było na podwójne niebezpieczeństwo. Zarówno zniszczenia wywołane przez ogromny wrak uderzający w zatłoczone ulice i budynki, ale dodatkowo pełny niebezpiecznych przestępców. Wodowanie zatem wypadało najlepszą opcją, skoro niektórzy z nich nie latali, a pływanie w rzece też nie było najlepszym dla nich wyjściem. Niestety dla Steve’a i Phila też nie. Trzeba było się pośpieszyć i ruszyć dalej, aby złapać taksówkę na stały ląd.
W tym momencie Griffin postanowił zmienić taktykę i zamiast skakać od jednego do drugiego po prostu wzbił się w powietrze chcąc zadać błyskawiczny atak. Na kogokolwiek by się nie rzucił, marne by były szanse przeżycia. Szczęście w nieszczęściu Horton lecąc w górę widział zagrożenia, których unikał, ale pikując w dół już nie i tak oberwał w głowę solidną porcją gruzu.
Sprawnie wyskoczył zza swojej osłony i pobiegł w kierunku Kapitana Ameryki mijając przy tym cielsko niebezpiecznego przestępcy.
- Wszystko w porządku? – spytał dla pewności towarzyszącego mu blondyna i odwrócił się w kierunku Hortona czując coś w rodzaju wyrzutów sumienia? Jakby nie patrzeć John kiedyś człowiekiem na pewno był. Teraz pomimo mutacji nadal był żywym organizmem, który nie zasługiwał na śmierć. Z drugiej strony… Obecnie żaden z nich nie mógł uratować przed utonięciem Hortona. – Powinniśmy ruszać dalej. – dodał pewniej odwracając się do Rogersa. Tak jak z wieloma grzechami, tak i z tym będzie musiał jakoś żyć. Obecnie to blondyn wyjęty z bryły lodu był priorytetem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Sro Maj 17, 2017 2:01 pm

Odetchnął mocno z ulgą, gdy okazało się, że Philowi nic nie jest. Z ciężko rannym agentem skrajnie ciężko byłoby uciec z Helicarriera, a raczej nie wierzył w to, by Fury na wszelki wypadek zamontował na pokładzie statku koła ratunkowe lub szalupy. Gdy zatrzęsło statkiem dzielnie utrzymał się na przeszkodzie, dzięki balansowaniu ciałem, ale dźwięk dobiegający z dolnych partii statku nie był zachęcający. To pozostało kwestią czasu, gdy mężczyźni zostaliby uwięzieni wewnątrz pojazdu bez możliwości wyjścia.
Gdy Horton zaczął na nich pikować, chwycił za tarczę, chcąc cisnąć mu ją prosto w pysk, gdy opatrzność okazała się łaskawa i dosłownie uziemiła go pod stertą gruzu. Odetchnął z ulgą oglądając się na agenta, rozumiejąc że to jest właśnie teraz ich szansa do ucieczki.
- To raczej ja powinienem zadać to pytanie. - choć sam nie zauważył krwi, to przecież Phila równie dobrze mogła napędzać adrenalina. Czasami ta potrafiła zdziałać z człowiekiem prawdziwe cuda. Jednak, jego fan nie zdradzał innych problemów poza większą ilością potu w wyniku wysiłku fizycznego, więc mógł przypuszczać, że nic mu nie jest. Spojrzał również na Hortona pod kamieniami. Z jednej strony powinni mu pomóc, ale raz, nie mieli na to czasu, dwa Horton mógł nie docenić ich sympatii i zabić na miejscu za próbę pomocy oraz trzy sam był sobie winien z zaistniałej sytuacji. Gdyby wcześniej opuścił placówkę, gdy miał szansę, nie tkwiłby pod stertą kamieni. Nawet jeśli to były wątpliwe usprawiedliwienia, to Cap nie zamierzał narażać życia Phila dla jakiegoś pozbawionego pomyślunku mordercy. Z resztą, jak znał życie, Griffin pewnie jakoś sobie poradzi. Złoczyńców śmierć zawsze jakoś oszczędzała. A przynajmniej tego wątpliwego usprawiedliwienia zamierzał trzymać się Steve.
- Masz rację, zostanie tu jeszcze trochę dłużej skończy się dla nas tragicznie. - skierował swe kroki w stronę wieży. Starał się nie narzucać zbyt szybkiego tępa, bo mimo wszystko agent nie był super żołnierzem zapieprzającym jak ruski samochodzik. Wejście na chybotliwą konstrukcję było ryzykowne ale innej drogi wyjścia nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    Czw Maj 18, 2017 10:14 am

Choć wieża drżała i traciła na objętości, grożąc w każdym momencie zawaleniem i katastrofą, dla chwiejnych kroków bohatera i agenta, to obu udało się bez poważniejszych pośliźnięć (choć raz Phil mógł wstrzymać oddech, gdy prawie zsunął się z wąskiego, ostałego fragmentu trasy). Gdy byli już przy szczycie mogli usłyszeć znajomy ryk i Griffin pojawił się na samym trzonie wieży. Kilka dużych susów, w akompaniamencie machnięć skrzydeł, mogło dawać groźną wizję ostatecznego starcia na dość wątpliwej konstrukcji, ale Horton szczęśliwie zignorował obu i wyleciał przez otwór. Bezpiecznie, dostaliście się na lądowisko.

Phil:
HP:100
Energia: 98

Cap:
HP: 100
Energia: + 1 (92)

z/t dla obu i przechodzicie TUTAJ, po poście MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zrujnowana sala    

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowana sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Wrak Hellicarriera :: Pomieszczenia treningowe-
Skocz do: