IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [1945] Alpy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 98
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1945] Alpy   Pią Maj 05, 2017 6:59 pm

Wywrócił oczami, kiedy Steve go sprawdzał. Nie czuł ran, więc ich nie było. Tak uczyło SAS. Rany odczuwali ranni, dopóki nie padał - był w stanie walczyć. Zerknął jednak na niego, samemu się upewniając, że wszystko w porządku z Capem. Nie chciał go stracić. Dotknął jego plecy przelotnie, dając mu zaraz działać. Widząc uzbrojonego przeciwnika, przeładował broń i zaraz napotkał spojrzeniem Zolę. Zimny dreszcz przeszedł mu po plecach, a jednocześnie poczuł mdłości. Kojarzył go tylko z omamami, bólem i eksperymentem. Tkwiąc w pewnym letargu, dopiero po chwili się ożywił, łapiąc tarczę Kapitana i zasłaniając się nią, kiedy zaczął strzelać w słabe miejsca uzbrojenia wroga. Stał blisko krawędzi pociągu, kiedy odwrócił uwagę napastnika i ten w niego strzelił, siła odrzutu wypchnęła go poza wagon, tarczę posyłając po ziemi w stronę skrzyni. Bucky złapał się metalowego kawałka zniszczonej obudowy wagonu, trzymając się jej kurczowo. Pęd powietrza huczał mu w uszach, równie głośno co krew, kiedy starał się utrzymać. Nie było to proste. Powietrze było zimne, mięśnie zaczęły wkrótce boleć nie tylko od trzymania, ale przede wszystkim od pozycji w jakiej się znalazł. Pod nim był wąwóz.


When the sun sets we're both the same
Half in the shadows, Half burned in flames

If I could take your hand
If you could understand
That I can barely breath, the air is thin
I fear the fall and where we'll land.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1945] Alpy   Nie Maj 07, 2017 12:11 pm

Steve spojrzał prosto w uśmiechniętą twarz Zoli. Na chwilę zatrzymało się w nim krążenie, ale nagle James zaczął strzelać w ogromnego wroga. Przestraszony Zola schował się za nim, pozwalając kulom uderzać w prowizoryczną kamizelkę kuloodporną. Wściekły agent skierował broń w stronę Jamesa i bezmyślnie wypalił z broni.
-NIE! - krzyknął na widok tego jak James wypada przez dziurę. Poderwał się z trudem łapiąc tarczę i kierując się w stronę przyjaciela. Musiał go złapać nim ten wypadnie. Wciąż osłaniając się tarczą, znalazł się naprawdę blisko niego i kurczowo chwycił za jego odsłoniętą rękę.
- Trzymam cię! - zapewnił go, spanikowany myślą, że może go stracić. Zaczął ciągnąć w swoją stronę, chcąc go uratować.
-<Poślij ich obu do piekła! > - zażądał po niemiecku Zola i ich wróg strzelił w nich ostatnim nabojem. Steve osłonił ich z trudem tarczą, gdy sam mocno uderzył o ścianę pociągu. Wydał z siebie głośny jęk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 98
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: [1945] Alpy   Nie Maj 07, 2017 12:49 pm

Złapał jego dłoń, próbując się wspiąć na nowo do wagonu, jednak nie miał takiej możliwości. Kiedy mężczyzna strzelił w ich stronę, a Cap uderzył o ścianę, miał tylko dwa wyjścia i kilka sekund na podjęcie decyzji. Mógł się go dalej trzymać i zaryzykować, że spadną obaj albo puścić. Spojrzał w dół, zanim podniósł znowu wzrok na Steve'a. Nie mógł ryzykować życiem najlepszego przyjaciela.
- Służba u twojego boku była zaszczytem. - nie wiedział czy on to usłyszał, czy nie przedarł się przez pęd powietrza, jaki dudnił mu w uszach. Widział, że Steve już za mocno się wychyla. To mogło grozić jego śmiercią. Puścił dłoń przyjaciela, spadając prosto w przepaść. Jedyne o czym potrafił myśleć w tym momencie to fakt, że Steve to przeżyje. Nawet wtedy kiedy uderzył lewą ręką w ostre skały, a chwilę później się pojawił ból, nie był w stanie żałować swojego wyboru. Nawet kiedy znalazł się otumaniony na samym dnie wąwozu, tracąc po chwili przytomność.


When the sun sets we're both the same
Half in the shadows, Half burned in flames

If I could take your hand
If you could understand
That I can barely breath, the air is thin
I fear the fall and where we'll land.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: [1945] Alpy   Nie Maj 07, 2017 1:01 pm

Widząc, do czego zmierza jego przyjaciel szybko wyciągnął dłoń aby za nią złapać.
- Bucky, nie! - zdołał jedynie krzyknąć za nim, gdy przyjaciel spadł w przepaść. rozwścieczony rzucił się na swoich przeciwników. Zola uciekł, a Kapitanowi pozostała samotna walka z groźnym przeciwnikiem. Ale tego również się pozbył w bardzo widowiskowy sposób. Został sam. I miał do wykonania misję.
~*~

Nie wiadomo jak długo, ranny i obolały James spędził w tej pokrytej śniegiem dolinie. Na szczęście, lub raczej na potwornym pechu, jego ciało zostało znalezione przez kilku sprawdzających granicę agentów.
Nikt nie wiedział jakim cudem zdołał przeżyć aż taki upadek. Uznano to za cud, warty zbadania. Poważnie ranny został zawleczony do jednego z bunkrów, a stamtąd został odbity przez armię radziecką. Niestety, ci mieli już własne plany jak wykorzystać niesamowicie wytrzymałego żołnierza.

RETROSPEKCJA ZAKOŃCZONA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [1945] Alpy   

Powrót do góry Go down
 
[1945] Alpy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów :: Zakończone-
Skocz do: