IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2010] Góry Dynarskie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: [2010] Góry Dynarskie    Sob Mar 25, 2017 11:58 pm



Łańcuch górski na Półwyspie Bałkańskim, wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Adriatyckiego, w Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Słowenii, Serbii, Kosowie, Czarnogórze i Albanii. Nazwa "Góry Dynarskie" pochodzi od pasma Dinara na granicy Chorwacji i Bośni. Góry te, choć czasami nazywane są Alpami Dynarskimi, nie stanowią części Alp. Największe miasta położone w Górach Dynarskich to stolica Bośni i Hercegowiny – Sarajewo oraz Split – drugie co do wielkości miasto Chorwacji.






Ostatnio zmieniony przez Scarlet Witch dnia Nie Maj 14, 2017 5:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Mar 26, 2017 1:19 am

Może i góry nie były najbezpieczniejszym miejscem dla czternastoletnich dzieci, ale były też idealnym schronieniem. Choć wokół wciąż jeszcze zalegał śnieg mimo nadejścia wiosny, to w głębi jednej z jaskiń przy rozpalonym ognisku było całkiem ciepło. Nie trzeba było się martwić, że ktoś ich tu znajdzie lub że jakiś drapieżnik będzie chciał zaanektować pieczarę - prowadziło tutaj całkiem wąskie przejście, a z zewnątrz trudno było je dostrzec. Mieli tu też koce, ciepłe ubrania, zapas drewna i jedzenia. Jak na tymczasową kryjówkę nie było tu tak źle.
Jednak było coś, co stanowiło prawdziwy problem. Pietro był chory. Bardzo chory. Gorączka nie chciała go opuścić i przez większość czasu był nieprzytomny. Wanda zajmowała się nim jak mogła, jednak z każdą chwilą martwiła się jego stanem coraz bardziej. Nie próbowała nawet uleczyć go magią. Bała się, że w ten sposób mogłaby go przez przypadek skrzywdzić. Nie ufała sobie na tyle. Mimo wszystko... nie mogła tego tak zostawić. Jeśli jakoś mu nie pomoże, on może... nie wyzdrowieć. Ta myśl prześladowała ją przez cały czas, nie dawała chwili spokoju. Przecież jeśli go straci... nie, nie. Na pewno nie! Musi być coś, co może dla niego zrobić. Na myśl od razu przyszło jej miasteczko nieopodal. W każdym mieście jest lekarz, a u lekarza są leki. Jeśli tylko by je zdobyła... ale jak? Musiałaby zostawić Pietro samego. Kto wie, co się z nim stanie, gdy jej nie będzie? Z drugiej strony... jeśli nie pójdzie, może być jeszcze gorzej. Podobne wątpliwości męczyły ją dłuższy czas. Aż w końcu zdecydowała się iść.
Zebrała się rankiem. Dorzuciła sporo drewna do ogniska, mając nadzieję, że uda się jej wrócić przed wieczorem. W ciągu dnia nie powinno być aż tak zimno, prawda? Miała też nadzieję, że może w międzyczasie Pietro będzie miał na tyle sił, by samemu zająć się ogniem. Wciąż odczuwając wyrzuty sumienia i nie mogąc przestać martwić się o brata, opuściła jaskinię. Ubrała się w ciepły płaszcz, przy sobie nie mając praktycznie nic innego. Zaczęła schodzić ostrożnie górskimi ścieżkami, całkiem dobrze znając ten teren. Do miasta miała jakieś cztery godziny drogi.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 259
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Mar 26, 2017 2:17 pm

Mała dziewczynka spacerująca sobie po górach nad ranem... mogło to oznaczać tylko jedno: albo zgubiła się jadać na całonocną imprezę, albo jest wielką fanką górskiego powietrza z rana. Ewentualnie jest pieprzonym monstrum z gór, które idzie znaleźć sobie dziecko na kolacje. W każdym razie, gdy Scarlet była już bliżej podnóża góry jak swojej kryjówki mogła zauważyć pył wytwarzany przez nadjeżdżającego pickupa.
Na przyczepie siedziało trzech rosłych mężczyzn. Jeden z nich, widząc idącą poboczem żwirowej drogi dziewczynę, krzyknął i mocno uderzył w górną blachę auta. Samochód zatrzymał się kilka metrów od Wandy, a mężczyźni zaczęli schodzić z pojazdu.
- Hej, hej ślicznotko! - zaczął ten, który pierwszy ją zobaczył i zszedł z zatrzymanego pojazdu - Co taka mała laleczka robi sama w środku lasu? - uśmiechał się całkiem miło, kryjąc oczy za szkłami ciemnych okularów. Miał z trzydzieści lat, czarne, kręcone włosy, ciemniejszą karnację i paskudną szramę na policzku. Jego koledzy z naczepy wyglądali jak przykładne przydupasy szkolnego szefa gangu: jeden był masywny jeśli nie po prostu gruby, wygolony praktycznie na łyso, mocno się pocił pomimo faktu, że było dosyć chłodno już widać było krople potu zbierające się na skroniach, gdy powoli zbliżał się za swoim przywódcą przy czym on nie zasłaniał oczu, posyłając jeszcze nieukształtowanej do końca figurze Wandy głodne spojrzenie.
Drugi, chudy jak tyczka, z widoczną grdyką o włosach w kolorze brudnego blondu przyglądał się wszystkiemu ze znudzeniem. Jako jedyny miał w dłoniach shotguna, którego delikatnie pieścił w dłoniach, będąc myślami daleko od tego zajścia. Kierowca nie opuścił pojazdu, ale otworzył okno i powoli z auta zaczęła się unosić delikatna stróżka dymu z papierosa, najpewniej spodziewając się dłuższego postoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Mar 26, 2017 9:19 pm

Tak jak sam dźwięk samochodu w żaden sposób jej nie zmartwił (a może to jakiś miły, starszy pan, który mógłby ją podwieźć), tak już widok jego pasażerów sprawił, że Wanda przystanęła, czując napływającą falę strachu. W pierwszej chwili się skarciła za to, bo przecież nie ma co z góry oceniać nieznajomych, jednak gdy dostrzegła broń, cofnęła się o krok. Oni... raczej nie wyglądali na żołnierzy. I zwyczajnie czuła, że im nie można ufać. Och, gdyby tylko Pietro z nią był...
- Ja... - zaczęła niepewnie, szukając słów. Postarała się przypomnieć sobie wszystkie ostrzeżenia i porady, jakich zawsze udzielali jej rodzice i brat.
- Ja nie jestem sama. Tata mnie i brata po drewno na opał posłał. Robimy biwak, o tam. - Wskazała ręką na ścieżkę między drzewami, na którą raczej nie da się wjechać samochodem. Nie było to w kierunku, w którym powinna iść, ale też nie prowadziło z powrotem do jej kryjówki. W duchu się zaś modliła, by dali jej spokój. Nie chciała wchodzić z nimi w konflikt. Jeśli by ją zaatakowali... dałaby radę się bronić, ale mogło to spowodować jakieś nieszczęście. Gdyby tylko umiała panować nad mocami... lub biegać tak szybko, jak biega Pietro. Mogłaby im uciec! - Tata będzie zły, jeśli szybko nie wrócę. On lubi, jak wszystko jest punktualnie, tak jak w wojsku było.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 259
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Mar 26, 2017 9:54 pm

Mężczyzna zaśmiał się cicho i obejrzał na chwilę na swoich pomagierów. Ci najwidoczniej czekali, więc podszedł bliżej niej.
- A ile masz latek skarbeńku? Tatuś nie powinien pozwalać by takie maleństwa błąkały się same sobie... mogą się wtedy... dziać różne nieprzyjemne rzeczy. Na przykład porwie cię wilk! - w dalszym ciągu podchodził coraz bliżej i bliżej.
- Twój tata nie powinien być tak nieodpowiedzialny aby zostawiać cię samą... tu wszędzie jest bardzo niebezpiecznie. - pokazał jej, że ma ułamaną dwójkę z przodu szczęki, uśmiechając do niej fałszywie.
- Jeśli chcesz, możemy cię podwieźć do tatusia.- spróbował ją złapać za rękę aby przytrzymać w miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Mar 26, 2017 10:09 pm

Miała wrażenie, że jej kłamstwa nie przynosiły żadnego skutku. Im bliżej był mężczyzna, tym bardziej całe jej ciało napinało się, a drzemiąca wewnątrz niej energia stawała się niespokojna. Co powinna zrobić? Liczyć na łut szczęścia? Zaatakować jako pierwsza? A może spróbować uciec? Na razie, mimo strachu, starała się powstrzymać swoje moce, bo ich niekontrolowane użycie mogłoby spowodować lawinę. Ale jeśli nie będzie miała wyboru...
- N-niech pan nie podchodzi. - Cofnęła się odruchowo dwa kolejne kroki. Słyszała, jak serce biło jej coraz szybciej. - Ja trafię sama, t-to niedaleko. ...niech pan mnie nie dotyka!
W momencie, gdy wyciągnął rękę w jej kierunku, spróbowała odskoczyć do tyłu, ale prawdopodobne jest, że w tym samym momencie jej moc odepchnęła od niej mężczyznę, trudno powiedzieć z jaką siłą. Jeśli tak się stało, Wanda zbladła, zastygając w miejscu, po czym zerwała się i puściła biegiem w dół zbocza. Jeśli nie, to po prostu stała wciąż przerażona, niepewna co zrobić, by po chwili jednak się odezwać:
- J-jeśli panowie mnie nie zostawią, to staną się złe rzeczy.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 259
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Pon Mar 27, 2017 3:57 pm

Im jej strach nie przeszkadzał. Ile to już razy spotykali zagubione dziewczątka na dawno niewidzianych trasach. Teraz nie bali się ani tatusiów ani córek... do czasu.
-Oj, malutka nie bądź ta...- dziewczynka została pochwycona, ale nim mężczyzna zdołał zacisnąć dłoń moc drzemiąca wewnątrz Scarlet rzuciła go dobre cztery metry do tyłu, idealnie między kumpli.
Przywódca wypuścił ze stęknięciem powietrze, czując skutki ataku dziecka. Niestety, sama Wanda nie miała aż tyle szczęścia, gdyż przez wcześniejszy chwyt zbója, jej bieg okazał się falstartem. Straciła równowagę po dwóch pierwszych krokach, lądując na ziemi.
-Co do kurwy... - zaczął drugi zbój i natychmiast sięgnął do wnętrza naczepy aby znaleźć broń. Ale chudy nie czekał. Gdy tylko tamten wylądował wziął broń na ramię i strzelił w stronę dziewczynki. Nie zamierzał jej zabić, jedynie zranić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Pon Mar 27, 2017 7:55 pm

Logan powoli, mozolnie przedzierał się przez zaspy, brodząc w nich raz to do połowy łydek, raz to po same kolana. Miał wyjątkowo paskudny nastrój, bowiem jeden z jego butów przeciekał, a chłodny kąsający wiatr potęgował jedynie wrażenie zimna. Podczas jednej z niekończących się wędrówek trafił do tego właśnie, jakże malowniczego zakątka świata. Bak wieczny tułacz, nie mający domu czy miejsca, do którego mógłby wrócić z długiej podróży... Trwało to tak długo, że teraz nawet nie wiedział czy stan ten mu przeszkadzał i czy w ogóle potrafiłby żyć inaczej. Odludzie go uspokajało – skutecznie zapobiegało nawracającym, niekontrolowanym atakom agresji... Ostatnimi czas zdecydowanie zbyt łatwo było go sprowokować, nakłonić do szerzenia przemocy z byle jakiego powodu... Krzywe spojrzenie rzucone pod jego adresem w przydrożnym barze czy niewybredny komentarz sprawiały, że coś w nim wrzało, a świat skrywał się za ulotną zasłoną czerwonej mgły... Potem lała się krew... Nie chciał tego... Cóż... Wtedy chciał, nie mógł temu zaprzeczyć, jednak nie miał zamiaru pozwolić by mordercze instynkty brały górę. Dobrym sposobem zdawała się izolacja...
Przystając na chwilę zaczął poprawiać obszyty gęstym futrem kaptur grubej, zimowej kurtki. Zdawać by się mogło, że oddał się temu zajęciu bez reszty, jednak nie umknęła mu delikatna, ulotna woń, która dotarła do jego nozdrzy. Czując bliżej nieokreślony zapach, drgnął niespokojnie. Zadzierając głowę ku niebu pociągnął kilka razy nosem, po czym zmarszczył go groźnie niczym zaszczute zwierze. Ludzie... Bez wątpienia... Pachnieli tanimi, męskimi perfumami, alkoholem, smarem i prochem... Męty... Szumowiny... Ale to nie była jego sprawa... Nie szukał kłopotów i nie miał zamiaru dopuścić by to one odnalazły jego. Już miał się odwrócić na pięcie i ruszyć w przeciwnym kierunku, by poszukać dogodnego miejsca do rozbicia obozowiska gdy nagle i zupełnie nieoczekiwanie, gdy po nieskazitelną ciszę rozdarł odbijający się echem odgłos wystrzału.
- Kurwa mać...Rzucił bezgłośnie mutant, a potem zaklął paskudnie. Nie... To nie była jego sprawa... Nie musiał się mieszać. Zupełnie go to nie obchodziło... Postąpił jeszcze kilka kroków i zatrzymał się raz jeszcze.
- Szlag by to wszystko... Prychnął po raz kolejny zmieniając kierunek – tym razem na ten, z którego dobiegała woń nieznajomych. Tym razem wyraźnie przyspieszył, choć sam siebie przekonywać, że nic go to nie obchodzi. Tylko sprawdzi co się dzieje... Tylko tyle i nic więcej. Niezależnie od tego, co zobaczy – Nie będzie się wtrącał.
Po paru minutach dotarł na skraju porośniętego sosnami zbocza. Wyłonił się spomiędzy ośnieżonych drzew niczym wilk omiatając wzrokiem niezwykłe przedstawienie odgrywające się poniżej... Chciałoby się napisać, że widok był niecodzienny, ale niestety nie był... Wolverine naprawdę często napotykał kanalie... Na drodze stał samochód, zaś przy nim kręciło się trzech mężczyzn zaczepiających dziewczynę w ciężkim do określenia wieku.
- Cholera... Rzucił raz jeszcze bezgłośnie mrużąc gniewnie oczy. Jego knykcie zbielały wyraźnie. Nie... Nie będzie się mieszał. Zaraz wszystko się skończy... Dadzą jej spokój... Podrażnią się z nią, postraszą i puszczą wolno... Tak naprawdę wiedział, że ten scenariusz był niemożliwy tak samo, jak to że wcześniej czy później będzie musiał zareagować. Jeden z oprychów ruszył w stronę ubranej na czerwono nieznajomej i... Odleciał w tył.
- Nieźle... Przyznał na głos Logan z wyczuwalnym uznaniem. Niestety nikt nie mógł usłyszeć tego komplementu, a już na pewno nie sama zainteresowana. Cokolwiek zrobiła – poskutkowało, jednak sytuacja rozwijała się w zdecydowanie niedobrym kierunku. Młoda spróbowała ucieczki, ale straciła równowagę upadając, zaś dwaj z drabów sięgnęło po broń. Ten chudszy wypalił...
- Nie! Rozległ się donośny, wściekły krzyk, zaś sam Logan ku swojemu zdziwieniu zorientował się, że głos należał do niego samego. Świat znowu przybrał barwę szkarłatu... Nozdrza mutanta poruszał się szybko, a jego twarz wykrzywił straszliwy grymas niczym nieskrępowanej furii. Z dzikim, gardłowym rykiem puścił się biegiem w dół zbocza. Nie myślał. Działał instynktownie. Jego pazury wysunęły się lśniąc w słońcu. Miał zamiar jak najprędzej skrócić dystans i skoczyć wyciągając przed siebie oba ramiona w potężnym wymachu i w efekcie ugodzić szponami tego, który oddał strzał. Miał zamiar celować w klatkę piersiową, ewentualnie w głowę. Nie obawiał się, że ten się zasłoni ściskaną bronią – Był w stanie ją przeciąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Pon Mar 27, 2017 11:54 pm

Marzyła tylko o tym, by znaleźć się jak najdalej od tych mężczyzn. Nie chciała korzystać ze swoich mocy, naprawdę! Dlatego tak bardzo przeraziło ją, że znów wymknęły się jej spod kontroli. Co prawda w tej sytuacji jej to pomogło... ale w każdej chwili mogło doprowadzić do nieszczęścia. Mogło też sprowadzić niepotrzebną uwagę na tę okolicę, a nie miała w tej chwili jak stąd zabrać Pietro. Nic więc dziwnego, że zaraz po tym próbowała uciekać. Chciała zbiec ze wzgórza w kierunku wioski, choć jeszcze dzieliła ją od niej długa droga. Ale między drzewami trudniej byłoby im ją złapać czy postrzelić. I choć wszystkie te myśli przeszyły przez jej głowę bardzo szybko, ona sama zdążyła w tym czasie zrobić ledwo dwa kroki, po czym wszystkie jej plany straciły na znaczeniu. Strata równowagi była chwilą. Upadła ciężko na zamarzniętą, twardą ziemię. Już chciała się zerwać i biec dalej, jednak w tym momencie wydarzyły się równocześnie dwie rzeczy, z czego jedna była wyjątkowo niespodziewana. Wanda usłyszała strzał, a serce praktycznie stanęło jej ze strachu na ten dźwięk. Możliwe, że odruchowo utworzyła wokół siebie barierę, by ochronić się przed pociskiem. Ale... czy było to potrzebne? Bo właśnie, praktycznie wraz ze strzałem, dziewczynka usłyszała krzyk. I... nie była pewna czy był on ludzki, czy zwierzęcy. Jeśli tylko kula jej nie trafiła, to Wanda, nie zwracając uwagi na to, co się dzieje, nawet nie rozglądając się wokół, zerwała się zaraz z ziemi, próbując dobiec do granicy drzew. Jeśli tylko się jej to udało, schowała się zaraz za jednym i stamtąd spojrzała na sytuację, chcąc zrozumieć, co właściwie ma miejsce. Choć powinna uciekać... nie potrafiła nie przystanąć, by zobaczyć, jakie było źródło tego krzyku sprzed chwili. Mimo to wciąż była przerażona - drżała nieznacznie, serce biło jej nienaturalnie szybko, a klatka piersiowa unosiła się szaleńczo, jakby to wszystko miało sprawić, że będzie miała większe szanse na przeżycie w starciu z bronią palną.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 259
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Wto Mar 28, 2017 6:07 pm

Pole ochronne ze strony Wandy nie było konieczne.  Kula uderzyła o twardą ziemię i kilka kamyczków uderzyło o twarz Wandy. A poza tym, mężczyzna odwrócił się w stronę zagrożenia.
- < Co to jest? Niedźwiedź?> - spytał po bośniacku przywódca.
- < Ojczulek się znalazł.> - odparł wrogo mężczyzna z bronią unosząc ją na widok błyszczących pod słońce pazurów, które wziął za noże. Grubas również w końcu wyciągnął starą dubeltówkę, a kierowca instynktownie wyrzucił papierosa zamykając okno.
- < Postrasz dziada.> - warknął tamten już stojąc na nogach, gromadka traciła cenny czas a Logan się zbliżał z wściekłym tupotem.
- < Nie zamierzam się z tym pierdolić.> - odpowiedział chudy i po prostu wystrzelił w kierunku Logana. Nie zwracał zbytnio uwagi w co celował, chciał po prostu zatrzymać "ojca" ich niedoszłej ofiary. Niestety, kule tylko odrobinę spowolniły Logana i nie zatrzymały jego impetu. Mężczyzna nie zdołał zareagować gdy szpony rozerwały jego przedramię z łatwością rozrywając mięśnie aż do kości i jedynie cud że miał jeszcze te ramię. Przerażony mężczyzna zawył potępieńczo, ściskając zdrową ręką ranę i upadając na kolana. Grubas zdołał wyciągnąć swoją broń i odpalił po raz kolejny dwa strzały w stronę mężczyzny z Glocka. Nie celował jednak zbyt dokładnie i widać było, że nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Z resztą... kto by się spodziewał. Przywódca zdawał się wciąż odczuwać skutki zderzenia z ziemią i nie dochodziło do niego w pełni jak dziesiątkują mu drużynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Wto Mar 28, 2017 7:30 pm

Logan pędził w dół zbocza na oślep. Zupełnie nie wracał uwagi na dyskusję, którą prowadzili obserwujący go mężczyźni. Był pogrążony w tak dobrze mu znanym amoku. Jedyne czego teraz chciał, to przelać ich krew, zadać ból i unieszkodliwić – sprawić, by zapłacili za wszystko co zrobili i nikomu więcej nie wyrządzili krzywdy. Jeden z bandytów wypalił trafiając szarżującego mutanta. Fala bólu rozlała się ciepłą falą po jego ciele, ale to nie tylko go nie spowolniło, ale jedynie spotęgowało jego furię. Spomiędzy wyszczerzonych szaleńczo zębów wyrwał się kolejny, przerażający ryk wściekłości. Co prawda impet uderzenia sprawił, że zachwiał się na chwilę, ale był to tylko moment. Zastrzyk adrenaliny jedynie dodawał sił. Skoczył wyciągając przed siebie ramiona, a jego szpony zatopiły się w ciele pierwszego z przeciwników. Czuł jak pod naporem adamantowych ostrzy ustępuję ubranie, następnie skóra i kolejne warstwy mięśni. Kolana ugięły się pod ranionym oprychem, ale to mu nie wystarczało. Warcząc wściekle wyrwał pazury, by zadać kolejny, śmiertelny cios. Chciał wycelować w grdykę i tym samym zakończyć żywot tej kanalii. Nie powodowała nim litość. Chciał jedynie się wyładować, wyżyć... Teraz Wolverina zdominowały mordercze instynkty, a on sam poddał się im bezwolnie. Zaraz po tym kończącym uderzeniu planował wykonać skok w kierunku kolejnego wroga, jednak nie tak oczywisty, by ułatwić mu trafienie. Chciał wykonać przewrót przez ramę, przetoczyć się i wylądować w pozycji kucznej i właśnie tedy wyprowadzić kolejne cięcia – prawą dłonią w górę, mierząc w krocze, lewą zaś poprzeczne. Celem tego drugiego miała być tętnica udowa. Wyszkolenie wojskowe oraz służba w CIA niosły za sobą pewne korzyści. Jedną z nich była znajomość punktów witalnych i to właśnie one stały się celem Logana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Pią Mar 31, 2017 11:17 am

Wszystko działo się bardzo szybko, ale Wanda obserwowała to uważnie, samej starając się pozostać niezauważoną. No i nie sądziła, by w tej sytuacji ktokolwiek jeszcze na nią zwracał uwagę. Działo się tu w końcu... prawdziwe piekło. Odgłosy wystrzałów i widok krwi przywiodły jej na myśl zaraz najgorsze wspomnienia, co sprawiało, że dziewczynka nie była w stanie ze strachu ruszyć się choćby o krok. Zostać kazała jej także niezdrowa ciekawość - chciała wiedzieć kto lub co przybyło jej na ratunek.
Z początku nawet nie była pewna, czy jest to człowiek. Ten ryk, sposób poruszania się i pazury, które rozrywały jej niedoszłych oprawców... to wszystko przywodziło na myśl dzikie zwierzę, które ktoś rozjuszył. Mimo to sylwetkę miał zupełnie ludzką. Zastanawiała się, skąd się tu wziął i dlaczego jej pomógł. A może... wcale nie miał takiego zamiaru? Może uratował ją przypadkowo, mając jakiś własny cel w zabiciu tych mężczyzn? Lub może... zabije i ją? Przeszedł ją dreszcz strachu. Nie przeszkadzało jej to jednak martwić się i zakryć ust, powstrzymując urwany krzyk, gdy do jej domniemanego wybawcy zaczęli strzelać. Zaraz się jednak uspokoiła, widząc, że kule nic mu nie robią. Przez chwilę przez jej myśl przemknęło, że powinna mu jakoś teraz ona pomóc, ale bała się, że przy tym skrzywdzi i jego. Na razie się więc powstrzymała przed jakimikolwiek próbami. Jednak jeśli sytuacja przybierze niebezpieczny obrót... wtedy na pewno coś zrobi!




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 259
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Kwi 02, 2017 4:56 pm

Pierwszy zaatakowany przestał się wydzierać w jednej sekundzie. Zamiast tego wydał z siebie odgłos bliższy bulgotaniu i gdy szpony Wolverina wysunęły się z jego gardła strumień krwi wytrysnął prosto na mężczyznę. Chudy patyk upadł na wznak, jeszcze drgając, choć był to tylko pośmiertny skurcz mięśni.
Niemniej, dosięgnięcie grubasa okazało się cięższe niż Logan podejrzewał. Mężczyzna bowiem, widząc, że ten się do niego zbliża cofnął się o kilka kroków tym razem oddał celny strzał na chwilę przeszkadzając w przewrocie.
Przywódca natomiast już doszedł na siebie i wszedł na naczepę pojazdu. Na drżących kolanach doczołgał się do kokpitu samochodu i uderzył w niego kilka razy pięścią.
- <Jedź, jedź, do kurwy nędzy! > - krzyczał rozpaczliwie oglądając się na starcie między jego pomagierem a wkurwionym Rosomakiem.
- < A co z Aleksandarem? > - spytał niepewny kierowca, znów uchylając lufcik by spojrzeć na potyczkę. Wanda z kolei zdołała schować się w lesie i jak każda istota pozbawiona instynktu samozachowawczego zamiast zwiewać obserwuje jak Logan pozbywa się kolejnych przeciwników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Kwi 02, 2017 8:55 pm

Kolejna kula dosięgnęła Logana, który właśnie za cel obrał drugiego z przeciwników. Uderzenie przeszkodziło mu w skutecznym skróceniu dystansu, czy też może raczej spowolniło go. Pojedyncze postrzały nie były w stanie powstrzymać Rosomaka. Na pewno nie w takiej ilości i nie w przypadku takiego kalibru, ale bolało nadal. Wyraźnie czuł jak pocisk zagłębia się w jego ramieniu. Spomiędzy pokrytych pienioną śliną warg dobył się wściekły pomruk przechodzący w gardłowy warkot. Oblicze mutanta pozostawała niezmienione, czyli wykrzywione przez wściekły grymas zdradzający targające nim emocje: Wściekłość, chęć szerzenia przemocy i przelewania krwi. W jego stężałych rysach nie było nic ludzkiego. Obnażone, białe zęby, zmarszczony nos oraz brwi, poliki okolone nastroszonymi bokobrodami nadawały mu wygląd rozwścieczonego zwierzęcia i tak też się obecnie zachowywał. Wrażenie to jedynie potęgował kaptur obszyty gęstym futrem. Wyglądało ono niczym lwia grzywa, jednak spotkanie z lwem byłoby dla szumowin zdecydowanie przyjemniejszym i bezpieczniejszym doświadczeniem. Wolverine w przeciwieństwie do lwów nie znał umiar. Pogrążony w szale ciał na oślep, instynktownie i bezlitośnie.
Teraz chciał dokończyć to co zaczął, jednak otrzymana rana sprawiła, że wszelkie hamulce puściły. Nie interesowały go już punkty witalne. Mężczyzna miał cierpieć i zginąć. Logan planował jak najprędzej poderwać się na równe nogi i skoczyć w kierunku uzbrojonego przeciwnika jednocześnie wyprowadzając potężne cięcie prawym (Czyli silniejszym i sprawniejszym) ramieniem. Jego celem była ręka człowieka. Ta sama, którą pociągnął za spust broni. Wolverine chciał ją odrąbać na wysokości łokcia, co zważywszy na ostrość szponów Rosomaka powinno być proste. Następnie wyprowadziłby proste kopnięcie w splot słoneczny oponenta by obalić go na plecy. Ostatnim etapem szarży byłoby wskoczenie na niego okrakiem i przyszpilając go swoją wagą do ziemi, zacząć pchać, ciąć i szlachtować. Na oślep. Bez żadnego konkretnego planu. Byle brutalnie i boleśnie, tak długo aż przestanie się ruszać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Pon Kwi 03, 2017 11:58 pm

Tak jak oderwanie kończyny czy machanie tymi ostrymi pazurami wydawało się jej w tej sytuacji pewną oczywistością, nawet jeśli brutalną (w końcu mierzył się z uzbrojonymi napastnikami! Którzy ją chcieli zgwałcić, a jego teraz zabić!), to jednak rozszarpanie gardła jednemu z przemytników sprawiło, że Wandzie zakręciło się w głowie, a treść żołądka przez chwilę podeszła do gardła. Starała się unikać patrzenia na drgające zwłoki, ale widok dogorywającego człowieka nie chciał zniknąć sprzed jej oczu. Spojrzała znów na mężczyznę, którego miała za swojego wybawiciela. Widziała wyraźnie, jak ruszył w kierunku reszty. Nagle cała sytuacja zdawała się przedstawiać zupełnie inaczej - groźna, uzbrojona grupa stała się nagle spłoszonym stadem, które walczy o życie, a samotny podróżnik przybrał rolę bezwzględnego drapieżnika.
"On ich zabije", przemknęło jej przez myśl. Już nie bała się o nieznajomego, mając przeczucie, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. I choć nie pałała sympatią do tych przemytników, to jednak... myśl o tak masakrycznej śmierci przerażała ją. Wciąż naprawdę źle znosiła widok krwi, śmierci, cierpienia. Poza tym... to nie było już potrzebne! Oni uciekali! Pomimo chwili zawahania, wybiegła zaraz parę kroków do przodu.
- Niech pan przestanie, już wystarczy! - krzyknęła, nie do końca myśląc nad tym, co robi. Czasem była aż nazbyt impulsywna. Ani przez chwilę nie pomyślała też, że teraz ona sama może stać się celem ataku. Choć możliwe, że jej moc po raz kolejny da o sobie znać, w jakiś sposób rozdzielając walczących. W końcu polegała ona głównie na odzwierciedlaniu pragnień i żądań młodej Maximoff, choć nie zawsze robiła to na wzór jej oczekiwań.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 259
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Sro Kwi 05, 2017 3:54 pm

Choć wcześniej moc Wandy dała radę odepchnąć oprycha, to teraz nawet nie musnęła Rosomaka. Możliwe, że liczyła na samoczynne opanowanie się Logana.
Niestety, nie pomogło to grubasowi. Mężczyzna rozpaczliwie próbował wpakować nowe naboje do broni, co drżącymi dłońmi było praktycznie niemożliwe. Szpony z adamantium z łatwością rozerwały mięśnie, kości i i ścięgna, zostawiając prawą dłoń na strzępku mięsa. Z rozciętych żył trysnęło jeszcze więcej krwi, skazując go na pewną śmierć.
Kierowca, słysząc kolejny potępieńczy wrzask, wreszcie zrozumiał, że muszą ratować własny tyłek i porzuciwszy resztę chęci na zaprzyjaźnianie się z dzikim Rosomakiem wbił pedał gazu. Auto wyrwało do przodu i pomknęło drogą. Grubas, pozbawiony wsparcia i przez fakt że obejrzał się w stronę odjeżdżającego samochodu runął jak długi.
- < L-litości... >- wyjąkał przerażony mężczyzna łapiąc za ramię i chcąc je znów przypiąć do ciała, a na spodniach pojawiła mu się cuchnąca moczem plama. W tym momencie rozległ się dziewczęcy krzyk... czy będzie on jednak wystarczająco silny by odsunąć los od zbója?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Sro Kwi 05, 2017 6:32 pm

Czułe nozdrza mutanta z łatwością chłonęły mdły, metaliczny zapach krwi. Woń wwiercała się w jego mózg sprawiając niemal fizyczny ból. Agresja Rosomaka sięgnęła zenitu. Teraz jedyne czego pragnął, to rozładować ją - uwolnić się od tego nieznośnego, bezgranicznego uczucia wściekłości, któremu dał się owładnąć. Przed jego oczami pojawiały się kolejne sceny z przeszłości. Strzępki niewyraźnych, mało ostrych obrazów, które ciężko było mu nawet przyporządkować do konkretnych zdarzeń. W jednej tylko sekundzie raz jeszcze przeżył wszystkie wojny, w których niegdyś musiał walczyć. Twarz mężczyzny, któremu przed chwilą odrąbał rękę, była obliczem każdego z niezliczonych wrogów, których pozbawił kiedyś żyć. Wczoraj, rok temu, dekadę.
- Litości?! - Chciał ryknąć, jednak jego szczęki zacisnęły się tak mocno, że słowa przerodził się w przerażające, nieludzkie warczenie. Oczy Logana wyrażały czysty obłęd i nikt nie mógł liczyć na to, że przemówi do jego sumienia.
Słowa... Słowa dobiegające gdzieś zza jego pleców. Delikatny, melodyjny i przestraszony głos tak bardzo kontrastujący z jego własnym. Przestać? Miał przestać? Litość... Niech pan przestanie. Litość.
Ukryte pod rękawem grubej kurtki mięśnie prawego  przedramienia stężały, napinając się do grani możliwości zaś knykcie Wolverina zbielały, dłoń zadrżała, a potem... Wyprowadził pchniecie. Jedno, proste pchniecie z całej siły, którego celem było serce i tak już wykrwawiającego się oprycha.
- Masz swoją litość... -  Syknął cicho, niemal niesłyszalnie. Teraz pozostało jedynie obserwować jak ciałem niedawnego wroga wstrząsają jeszcze ostatnie, niekontrolowane skurcze mięśnie. Rosomak nie patrzył na to z przyjemnością... Mimo całej swojej agresji nie cieszyła go śmierć, którą zadawał... Adrenalina opadała, ustępowała zaś oddech mutanta wyraźnie zwalniał. Jego klatka piersiowa poruszała się spokojniej, miarowo... Jego wzrok pozostawał pusty. Nieobecny, zrezygnowany. Zapadła dość długa cisza. Zdawać by się mogło, że będzie trwała w nieskończoność, jednak stało się inaczej. Z cichym pomrukiem i stęknięciem Logan poruszył się. Jego szpony powoli zaczęły chować się, a procesowi temu towarzyszył nieprzyjemny, metaliczny zgrzyt. Powoli odwrócił głowę w kierunku ubranej na czerwono dziewczyny. Właściwie w tym momencie oboje byli ubrani na czerwono, bowiem ubranie Jamesa w wielu miejscach zostało pokryte ciemną posoką.
- Ej... -  Sapnął ruszając w stronie nieznajomej, jednak postąpił jedynie dwa kroki uświadamiając sobie, że zważywszy na to, czego przed kilkoma chwilami się dopuścił... Cóż... Niekoniecznie musiał wzbudzać zaufanie.
- Nic ci nie jest..? - Zapytał, a następnie skrzywił się wyraźnie. Poruszył lekko ramieniem. Kule nadal tkwiły w jego ciele, a promieniujący ból rozlewał się po organizmie. Chciał zakląć paskudnie, ale się powstrzymał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Pią Kwi 07, 2017 9:16 pm

Widząc, jak nieznajomy dobija opryszka, ponownie zakręciło się jej w głowie. Cofnęła się o krok, by jakoś utrzymać równowagę. Och... naprawdę miała nadzieję, że go oszczędzi. Jednak mimo wszystko... to chyba faktycznie był rodzaj łaski? Ten mężczyzna raczej by już nie przeżył, nieznajomy po prostu zapewnił mu szybszą śmierć. Nie zmieniało to jednak tego, że właśnie zabił na jej oczach kolejnego człowieka. Zacisnęła na chwilę powieki, chcąc choć na trochę pozbyć się tego widoku. Ale to nie pomagało. Umysł, jak na złość, powtarzał cały czas krwawe sceny i wydawało się, jakby wokół nadal rozbrzmiewały jęki i okrzyki strachu. Górski wiatr przywiał też w kierunku dziewczynki nieprzyjemny zapach posoki. Znów zrobiło się jej niedobrze, ale powstrzymała podchodzącą pod gardło treść żołądka. Musiała być silna! Nie było tu w końcu Pietro, który mógłby być silny za nią.
Zacisnęła drobne, drżące dłonie na połach płaszcza, wzięła głęboki wdech (choć mięśnie przepony skurczyły się przy tym parę razy niekontrolowanie), po czym otworzyła oczy, starając się wyglądać na pewną siebie i spokojną. Szło jej to z marnym skutkiem. Blada twarz wyraźnie się odznaczała wśród burzy gęstych, ciemnych włosów i zdawało się, jakby bicie jej serca mogło wywołać zaraz lawinę.
Prawdopodobnie większość osób na jej miejscu by już dawno uciekła (szczególnie mając tyle lat, co obecnie Wanda). Prawdopodobnie stanie tu wciąż było jedną z głupszych rzeczy, które zrobiła w swoim życiu. I prawdopodobnie jej brat, gdyby tylko o tym wiedział, byłby równocześnie zły, zmartwiony i przerażony (i nie puściłby jej nigdzie samej przez co najmniej najbliższy rok). A mimo to Wanda nie ruszyła się o krok, patrząc jak nieznajomy mężczyzna chowa pazury i spogląda w jej stronę. Czy będzie na nią wściekły, że mu przeszkodziła? Czy teraz będzie chciał skrzywdzić ją? Choć było to bardzo możliwe, nie czuła, żeby faktycznie tak mogło się stać. A przeczucia rzadko ją zawodziły.
Gdy ruszył w jej stronę, chciała odruchowo się cofnąć, jednak ostatecznie spięła się jedynie, mocniej zaciskając dłonie. Podobne napięcie można było wyczuć także wokół niej, bo drzemiąca w niej mistyczna energia nie pozostawała niewzruszona na stan dziewczyny. Nagle jednak wszystko się uspokoiło, jak gdyby nożem uciął, kiedy mężczyzna w końcu się odezwał.
- N-nie - odpowiedziała cicho i niewyraźnie, zdziwiona swoim własnym głosem. Dopiero teraz poczuła, jak w międzyczasie wyschło jej gardło. Przełknęła ślinę i powtórzyła więc: - Nie. Ale... ale chyba panu... stała się krzywda?
Jej głos wciąż był trochę niepewny, jednak faktycznie dało się wyczuć w jej tonie autentyczną troskę. Widziała w końcu, jak nieznajomego postrzelili. A nawet, jeśli zabijał bez mrugnięcia okiem, uratował ją. Zasługiwał na jej wdzięczność i pomoc. Oraz na wspomnianą troskę. Warto też wspomnieć, że choć mówiła po angielsku, bardzo wyraźnie było słychać akcent, a niektóre słowa zdarzało się jej wymawiać niepoprawnie.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Sob Kwi 08, 2017 8:32 pm

Logan westchnął ciężko opierając ręce na biodrach, jednocześnie omiatając wzrokiem okolicę. Jego oczy pozostawały lekko zmrużone. Promienie słońca odbijające się od zalegającego, białego śniegu raziły nieprzyjemnie. Wyglądał na zmęczonego. Był to ten specyficzny stan zmęczenia psychicznego, czy też może emocjonalnego. Jeszcze nie tak dawno temu obiecywał sobie, że będzie unikał kłopotów, separował od ludzi i stronił od sytuacji mogących go wyprowadzić z równowagi. Izolowanie się nie było dla niego czymś nowym. Najlepiej czuł się wśród leśnych ostępów, więc zrealizowanie tego planu nie powinno być czymś trudnym. A teraz..? Teraz stał na jednym z górskich traktów. Jego ubranie było ochlapane krwią, w ciele mutanta tkwiły dwie kule, a tuż obok niego stygły dwa zmasakrowane trupy i najgorsze było to, że zupełnie nie wiedział jak właściwie się w to wplątał...
Z rezygnacją zerknął na swoją kurtkę dostrzegając dwie wyraźne wyrwy. Ich okolice były pokryte posoką, jednak ta w przeciwieństwie do całej reszty juchy bez wątpienia należała do niego samego.
- Szlag by... - Mruknął wsadzając dwa palce (Wskazujący i środkowy prawej dłoni) w rzeczone dziury.
- Nowa kurtka poszła się... - Zaczął, jednak nie dokończył oszczędzając dziewczynie wulgaryzmu, który miał się pojawić na końcu wypowiedzi. Zamiast tego wydobył z otworów w swojej katanie troszkę białego, pokrytego ciemnymi skrzepami puszku. Przyglądał mu się w milczeniu kilka sekund, po czym strzepnął go niedbale. Teraz nie mógł nic na to poradzić. W wolnej chwili z pewnością załatałby swoją kapotę... Oczywiście gdyby miał igłę, nici oraz materiał mogący posłużyć za łaty. Nie było sensu roztrząsać tego tematu. Przynajmniej chwilowo. Wolverine powolnym ruchem zsunął obszyty gęstym futrem kaptur, który do tej pory w znacznym stopniu zasłaniał jego oblicze.
- Bywało gorzej... - Odpowiedział nieznajomej nawiązując oczywiście do stwierdzenia, że to jemu miała stać się krzywda. Owszem, oberwał jednak nie było to coś, z czym nie mógłby sobie poradzić. Musiał jedynie wyjąć pociski... Niekoniecznie w tej właśnie chwili.
- Nie bój się... Nie chcę zrobić ci krzywdy... - Zapewnił uważnie przyglądając się odzianej na czerwono kobietce. Nadal nie skracał dystansu. Nie miał zamiaru jej przestraszyć. Bardziej... Jasnym było, że ta deklaracja nie musiała być szczególnie przekonująca zważywszy na szczególne, bardzo specyficzne okoliczności.
- Jestem Logan... - Zdecydował się zacząć z tej strony po dość długim milczeniu. Nawiązywanie konwersacji nie było jego mocną stroną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Czw Kwi 13, 2017 4:40 pm

Stała wciąż bez ruchu, przyglądając się nieznajomemu. Teraz, gdy wszystko się uspokoiło, mogła w końcu chwilę dłużej skupić na nim wzrok. Wrażenie dzikiej bestii, które miała w pierwszej chwili, zaczęło ulatywać. Twarz nie była już wykrzywiona w tak wściekłym grymasie, pazury się schowały, a mężczyzna nie zachowywał się dłużej jak zwierzę. Wydawał się obecnie zwyczajnie... ludzki. Choć pewnie wiele osób miałoby odmienne zdanie, patrząc na niego. Wanda jednak miała zdecydowanie inne spojrzenie na świat niż przeciętny człowiek.
Patrząc na niego, starała się nie myśleć o ludziach, których przed chwilą zamordował. Nie powinna go za to oceniać. Gdy jest wojna, ludzie też zabijają, często we własnej obronie. Choć jeszcze częściej dla samego faktu zabijania - tego już akurat nie potrafiła zrozumieć ani wybaczyć nikomu.
Gdy zaczął jeszcze zwyczajnie mówić, już całkiem uleciało poczucie przebywania w towarzystwie bestii. Dziewczynka rozluźniła się zupełnie, a strach pozostał wspomnieniem. Była teraz po prostu wdzięczna i... zwyczajnie zaciekawiona tym mężczyzną. Choć wciąż czuła się trochę niepewnie, jak zawsze, gdy miała do czynienia z obcymi, a brata przy niej nie było.
- Ale... oni do pana strzelali. Trzeba wyjąć kule - powiedziała, przypominając sobie ludzi z ulicy, którzy oczyszczali swoje rany w zakamarkach miasta po konfrontacji z wojskiem i policją. Parę razy natknęła się na takich z Pietro. To nie był najprzyjemniejszy widok, ale nauczyli się trochę od nich.
- Nie boję - odparła pewnie i szybko, prostując się i wciąż wpatrując w mężczyznę. Naprawdę nie było już czuć po niej strachu. Trudno powiedzieć, czy to odwaga, czy głupota. Jednak... zazwyczaj czuła, kogo powinna się bać. A ufała swoim przeczuciom! Chcąc w jakiś sposób potwierdzić swoje słowa, podeszła parę kroków w kierunku... już nie takiego nieznajomego, bo ten właśnie się przedstawił. Delikatnie się uśmiechnęła i odpowiedziała mu:
- A ja Wanda, proszę pana.
Zaraz się jednak zreflektowała, że nie zrobiła najważniejszej rzeczy, którą powinna była zrobić od razu. Zakłopotana spuściła głowę i zaraz to nadrobiła.
- Ja... bardzo panu dziękuję. Uratował mnie pan. - Kątem oka na sekundkę zerknęła na leżące obok ciała, jednak szybko uciekła od nich wzrokiem. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Czw Kwi 20, 2017 12:19 pm

Logan oczywiście zdawał sobie sprawę, ze powinien wyciągnąć kule z ciała. Teraz, kiedy emocje i adrenalina ustąpiły pociski doskwierał coraz mocniej doskwierały mutantowi. Nie był to ból, który by go przytłaczał czy uniemożliwiał mu funkcjonowanie. W przeszłości niejednokrotnie odnosił o wiele poważniejsze obrażenia, jednak określenie jego obecnego stanu jako "niekomfortowy" byłoby dość sporym niedopowiedzeniem. Raz jeszcze poruszył ramieniem i skrzywił się. Owszem, Wanda miała rację - trzeba było je wyjąć ale w obecnej sytuacji nie wydawało się to dobrym pomysłem. Po pierwsze dlatego, że nie chciał dostarczać dziewczynie kolejnej traumy. Po drugie dlatego, że pozostawanie w tym miejscu dłużej nie było rozsądne.
- Wanda... Ładnie... - Stwierdził znowu omiatając okolicę wzrokiem. Zupełnie tak, jakby czegoś wypatrywał.
- Uratowałem? Przestań... Tylko trochę pomogłem... Pewnie sama byś dała sobie radę... Całkiem ładnie grzmotnęłaś tamtego gościa... Całkiem nieźle. - Przyznał z uznaniem szukając czegoś w kieszeni kurtki umiejscowionej na wysokości piersi. Po chwilach wydobył z niej stanie cygaro oraz srebrną, benzynową zapalniczkę, odpalił i zaciągnął się dymem z lubością. Kilka sekund zdawał się poświęcać całą swoją uwagę tytoniowym oparom, jednak wreszcie ponownie skierował swój wzrok ku dziewczynie.
- Wiesz... Nie powinniśmy tutaj zostawać. Mogą wrócić. Liczniejsi, lepiej uzbrojeni... Naprawdę nie potrzeba nam więcej kłopotów. - Zasugerował wskazując kciukiem pobojowisko znajdujące się tuż za jego plecami.
- Pójdziesz za mną? Kawałek, w górę zbocza. - Wskazał stok, w dół którego jakiś czas temu sam szarżował na grupę bandytów.
- Dość stromo... Pójdziemy moimi śladami, wejdziemy między drzewa. - Wyjaśnił swój niezbyt złożony plan. Niedawni oprawcy nie wydawali się szczególnie bystrzy, a ich zgubienie nie powinno stanowić większego problemu dla kogoś tak wprawionego w trudnej sztuce survivalu. Potrzebowali chwili spokoju. Trzeba było to wszystko jakoś uporządkować. Miał jeszcze całkiem sporo pytań do swojej nowej znajomej. Wiele spraw należało wyjaśnić, jednak nie tutaj i nie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Nie Maj 14, 2017 5:42 pm

Nie była to sytuacja, w której spodziewałaby się jakichkolwiek pochwał czy komplementów. Całe to wydarzenie było w pewien sposób irracjonalne, choć można by pomyśleć, że już dawno powinna się przyzwyczaić do rzeczy odbiegających od normy. Poza tym nie była pewna, czy faktycznie było za co ją chwalić. Jak dotąd jej moce przynosiły tylko nieszczęście. W każdym razie przez to wszystko Wanda nie była pewna, jak powinna zareagować na niespodziewane uznanie, więc tylko spąsowiała lekko.
- To nie było chcący - bąknęła cicho. - To było przez przypadek... ale dziękuję.
Uświadomiła sobie ze zdziwieniem, że nieznajomy traktował tę sytuację jak coś normalnego. Choć skomentował ten drobny "pokaz" jej mocy, to nie był nim zaskoczony. On sam raczej nie wydawał się całkiem zwyczajny (lub ona jeszcze zbyt mało wiedziała o świecie, by poprawnie ocenić, co jest zwyczajne, a co nie), jednak dużo łatwiej było wytłumaczyć pazury wyrastające z ręki niż magię. Może będzie okazja, by potem go jeszcze o to spytać?
Przyglądała mu się cały czas dokładnie, obserwując uważnie jego czynności i zastanawiając się, co powinna zrobić. Myśli w jej głowie nie chciały się uspokoić, ciekawość walczyła ze zdrowym rozsądkiem, a nad tym wszystkim wisiała obawa o życie brata.
Och, Pietro...
Kiwnęła głową na uwagę, że nie powinni tu dłużej zostawać. Tego była świadoma. Jednak... kierunek już nie do końca jej pasował. Po chwili konsternacji potrząsnęła głową, cofając się.
- Nie, nie mogę. Stracę dużo czasu. Ja... muszę iść na dół, do miasta. Bardzo... bardzo mi się spieszy, proszę pana. Muszę... - Zawahała się. Nie była pewna, czy powinna o tym wspominać. Póki jednak mężczyzna nie będzie znał szczegółów, raczej nie powinno mieć to większego znaczenia, prawda? - kupić leki dla brata. Jest bardzo chory.
Miała tylko nadzieję, że Logan nie będzie dopytywał o szczegóły. Tylko tego brakowało, by wydało się, że są sierotami. Skoro pomógł Wandzie teraz, ta obawiała się, że będzie próbował "pomóc" (jak wiele razy próbowali inni) i tym razem - oddając ją z bratem do jakiegoś przytułku. Miała już jednak pewne doświadczenie w ściemnianiu na ten temat i skrzętnym omijaniu prawdy.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Wto Maj 16, 2017 9:13 am

Logan popatrzył na dziewczynę z lekkim uśmiechem i wyraźnie uniesioną lewą brwią. Wydawała się zażenowana pokazem swoich zdolności, o którym dopiero co wspomniał, a przynajmniej na to wskazywał jej ton i postawa. Czy powinno go to dziwić? Nie... Zdecydowanie nie. Zbyt wiele razy widział ludzi potrafiących robić dziwaczne, niewytłumaczalne rzeczy i bardzo często bali się tego. Nie rozumieli albo nie potrafili kontrolować. Czasami sami siebie uważali za wybryki natury. Czy z nim samym było inaczej? Nie... Kiedy pierwszy raz wysunęły się jego pazury zastanawiał się czym tak właściwie jest? Teraz wydawało się to tak odległe.
- Chcący czy nie i tak nie chciałbym tym oberwać... - Podsumował wzruszając lekko ramionami. Ciekawiło go co jeszcze potrafiła i jaka była natura tego niezwykłego talentu? Była mutantką? A może źródłem tych umiejętności było zupełnie coś innego? Przypuszczał, że ona sama tego nie wiedziała.
- Nie patrz tak na mnie dziecino... - Podjął po chwili nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że Wandę zaskoczyła jego bezpośredniość i brak pytań.
- Naprawdę widziałem tak wiele dziwnych rzeczy, że nie jesteś w stanie mnie niczym zaskoczyć... I nie uważam by tamto było dziwniejsze... Od tego... - Oświadczył bezceremonialnie prezentując swoje pazury, które błyskawicznie wysunęły się z metalicznym zgrzytem. Cóż, wstępnie temat było można uważać za zakończony, a przynajmniej on nie widział potrzeby dodatkowego rozwijania go. Już miał ruszyć zaplanowaną trasą, kiedy jego nowa znajoma zaprotestowała. Słysząc to Rosomak zatrzymał się w pół kroku zerkając na dziewczynę. Patrzył kilka chwil w milczeniu, z obojętną, zupełnie nijaką miną i wreszcie westchnął bardzo ciężko - zupełnie tak, jakby przerzucił tonę kamieni.
- Tak... Wyczułem zapach kogoś jeszcze. Jesteś nim silnie przesiąknięta. Podobny ale jednak inny. Podróżujecie sami. Prawda..? - Zapytał retorycznie. Jego węch niełatwo było oszukać. Wanda pachniała w ten delikatny, dziewczęcy sposób ale jej własna woń była zmieszaną z czyjąś jeszcze. Te nuty aromatyczne mieszały się tak dokładnie, że było niemal pewnym iż był to ktoś bardzo jej bliski, z kim spędzała dużo czasu. Jak się okazało brat. Znowu zamilkł. Patrzył. Patrzył długo i uważnie.
- Pff...Nie ułatwiasz mi życia dziecino... - Stwierdził wreszcie krzyżując ręce na piersi.
- Samej cię nie puszczę ale jeśli pokażę się tam w tym stanie... - Zerknął na zakrwawioną i p podziurawioną kurtkę.
- ...to się źle skończy. - Podsumował analizując sytuację i zastanawiając się jak rozwiązać problem. Nie chciał się mieszać, ale skoro już to zrobił... Nie, nie. Zdecydowanie nie mogła iść sama. Tamci dwaj uciekli i z całą pewnością poinformują wszystkich o tym, co się wydarzyło.
- Dobra... Daj mi kilka chwil... - Poprosił najwyższym wysiłkiem woli zwalczając chęć rzucenia soczystą "kurwą". Bezceremonialnie rozpiął zamek kurtki, zdjął ją i odchodząc na bok cisnął ją w jedną z zasp. Śnieg... To woda... Nadawał się... Plamy z krwi nie były łatwe do usunięcia ale liczył, że świeżą posokę da się w większym lub mniejszym stopniu usunąć, a jej ewentualne pozostałości nie będą bardzo widoczne na brązowym materiale. Pozostawała jeszcze kwestia... Cholernej kuli. Raz jeszcze poruszył ramieniem krzywiąc się wyraźnie.
- Teraz lepiej nie patrz... - Zasugerował wysuwając tylko jeden pazur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 138
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Sob Cze 03, 2017 1:02 pm

Trudno się dziwić, że w dziewczynie zaczęła się budzić ciekawość. Kim jest ten mężczyzna? Czy jest taki, jak jej brat i ona? Skąd przybył? Co tu robi? Co takiego już widział? Pytania mnożyły się jej w głowie, ale jeszcze nie miała śmiałości, by je zadać. Podobnie jak podejść i przyjrzeć się dokładniej tym pazurom. Teraz, gdy Logan ponownie je wysunął, Wanda zauważyła, że są metalowe. I wydawały się naprawdę ostre… cóż, chyba to, co działo się tu przed chwilą, dostatecznie to potwierdzało.
Spięła się znów wyraźnie, blednąc po raz kolejny, gdy mężczyzna tak łatwo przejrzał jeszcze niewypowiedziane kłamstwo. Zapach… wydawało się, że Logan ma faktycznie ze zwierzętami dużo wspólnego. Jednak nie na tym skupiały się teraz myśli Wandy. Co powinna odpowiedzieć? Przyznać, że są sami? Próbować jakoś nakłamać, by nie wyszło, że są sierotami? Mogła też próbować uciec w swoją stronę… ale to nie wydawało się mądre. Poza tym podświadomie czuła, że nie ma potrzeby uciekać. A przeczucia rzadko ją zawodziły!
- P-prawda… - bąknęła w końcu, uciekając wzrokiem. W duchu modliła się, by Logan nie ciągnął tego tematu. By nie dopytywał. By nie próbował na siłę “pomóc”. Jego spojrzenie dodatkowo pogłębiało niepewność dziewczyny. Czuła je na sobie. Cisza zawisła w powietrzu. Ale… jak się okazało, mężczyzna zmienił temat. Wanda nieznacznie się rozluźniła. Wciąż miała na uwadze, że później może jakoś do tego wrócić, jednak przynajmniej przesunęło się to w czasie. Przynajmniej będzie miała kiedy znaleźć wymówki!
- Nie musi pan ze mną iść - odezwała się tym razem trochę pewniej. - Ja… umiem sobie dać radę.
Przynajmniej to drugie było prawdą. Co zaś do pierwszego… cóż, niby nie musiał. A ona sama już na samym początku mogła zwyczajnie pobiec w dół zbocza, zostawiając za sobą całą tę jatkę. Wciąż jednak tego nie zrobiła. Trudno było powiedzieć, czy bardziej była to kwestia zwykłej ciekawości, czy chęci spędzenia z kimś czasu. W dodatku z kimś, kto jest “inny”, tak jak ona. Wanda zawsze lubiła towarzystwo ludzi. Ostatnio jednak nie miała okazji rozmawiać z kimkolwiek poza bratem, a i wcześniej raczej była dość wykluczona ze społeczeństwa. No i poza tym wszystkim… Logan mógł jej pomóc. Nie wiedziała, czy po drodze znów nie natknie się na jakieś problemy. A tym razem było bardziej ważne niż zwykle, by nie wpakować się w problemy.
Mimo wszystko wyglądało na to, że Logan sam już podjął decyzję, co robić. Pozostało więc jej tylko przyglądać się, jak zaczął próbować doprowadzić się do porządku. Prawdopodobnie wciąż stałaby, obserwując go z dystansu, ale gdy zobaczyła wysunięty pazur i odruchowo domyśliła się, co mężczyzna może próbować zrobić, aż przeszła parę szybkich kroków w jego stronę.
- Może… może pozwoli mi pan to zrobić? Umiem zrobić tak, żeby to prawie nie bolało. Nie musi pan… - Rzuciła spojrzenie na pazur, wyobrażając sobie, jak musi boleć grzebanie nim w ranie. Aż przeszedł ją bardzo nieprzyjemny dreszcz. Spojrzała znów w twarz Logana. - Proszę pozwolić mi to zrobić. W zamian za to, że mnie pan uratował. - Mimo całej sytuacji, jej głos zabrzmiał pewnie, a spojrzenie nabrało odrobiny hardości.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 92
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    Wto Cze 06, 2017 4:59 pm

Co prawda dziewczyna po dość długim wahaniu przyznała, że podróżują sami, jednak Logan wcale nie oczekiwał odpowiedzi na to pytanie. Sprawa wydawała się zbyt oczywista, a wszelkie próby oszukania jego węchu niemal zawsze były skazane na porażkę. Niemal. Kilkakrotnie pociągnął nosem i skrzywił się lekko słysząc zapewnienie, że Wanda poradzi sobie sama.
- Nie wątpię dziecino... - Odparł prawie naturalnie unosząc nieznacznie kącik ust w górę. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie musiał z nią iść. Nie musiał, ale wpakował się w to na własne życzenie i teraz właściwie innego wyjścia nie widział. Oczywiście, mógł odwrócić się na pięcie i ruszyć w swoją stronę. Miał wystarczająco wiele własnych problemów. Nie musiało go to zupełnie obchodzić. Tak samo jak nie musiał wcześniej interweniować... Więc dlaczego to robił? Z przyzwoitości? Nie. Miał gdzieś przyzwoitość. Albo przynajmniej tak utrzymywał, przekonywał sam siebie, że to prawda.
- Ale na wszelki wypadek... - Podjął po chwili skrobiąc się po niedogolonym, szorstkim policzku. Nie był zbyt dobry w prowadzeniu konwersacji i porozumiewanie się tego typu urywanymi zdaniami było obecnie wszystkim, na co mógł się zdobyć.
Chrząknął nieznacznie ponownie skupiając się na pocisku tkwiącym w jego ciele. Musiał się wreszcie go pozbyć. Im szybciej, tym lepiej. Miał już przystąpić do "zabiegu", kiedy jego nowa znajoma przerwała mu nieoczekiwaną propozycją. Słyszą, że deklaruje się mu pomóc uniósł lekko brew wyrażając najszczersze zdumienie, którego nawet nie miał zamiaru próbować zamaskować. Czy ona na pewno wiedziała co mówi? Babranie się w tego typu sprawach nie było przyjemne... Twierdziła, że potrafi... Ale skąd..? Zmyślała? Nie... Dlaczego miałaby to robić... Więc jak?
- Potrafisz..? Wiesz, może się trochę zmieniło od czasu, kiedy ostatni raz byłem w szkole, ale takich rzeczy raczej tam nie uczą... - Zauważył z zainteresowaniem przyglądając się Scarlet. Znowu zamilkł na dłuższą chwilą, a potem wzruszył ramionami.
- I tak muszę to zrobić... Jeśli nie umiesz wyciągnąć kuli przez skórę, będzie trzeba jakoś się do niej dostać... - Zakomunikował zdejmując przez głowę płowo niebieski, wełniany golf. Teraz było można dostrzec, że pomimo obecności wyraźnych śladów krwi pokrywającej skórę Wolverina w miejscach, w których jeszcze niedawno była widoczna rana, samej dziury wlotu kuli już niemal nie było. Organizm sam pozbyłby się naboju, jednak to musiało chwioę potrwać, a on tak bardzo mu przeszkadzał... Regenerował się szybko, a obrażenia jakie odniósł były stosunkowo nieznaczne. Oczywiście na tle tych, które zwykł w przeszłości już odnosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2010] Góry Dynarskie    

Powrót do góry Go down
 
[2010] Góry Dynarskie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: